elusia84
Fanka BB :)
u nas różnie z jedzeniem. Nat musi być w ciągłym ruchu, zje parę łyżeczek i zaś śmiga po pokoju.
Makuc ten ryż z jabłkami można na śniadanko podać? czy raczej podwieczorek?
U nas ostatnik hiciorem jest makaron literki,jest wzbogacony w żelazo i wapń.
Podaję go z zupkami i sosem. Albo sam ugotowany wcina.
Barszczyku nie lubi, ale buraczki z kluseczkami zjada i sosikiem.
aha osatnio mi ciotka opowiadała, że mają w przedszkolu trzylatka, który wogóle nie chce nic jeść, że tak zaciśnie zęby i nie da sobie nawet wcisnąć łyżki. Ale ostatnio pierwszy raz udało się mu wcisnąć pół kromki chleba ( chyba na śniadaniu), z tego faktu wszyscy mu bili brawo.
Matka jego chodzi i żali się, że nie wie już co ma z nim zrobić, że on nic innego nie je, tylko BAKUSIE!!! bo ona wie, że to jej wina itp.
także współczuję tej mamie, bo moja Natalka choć grymasi i też nie zawsze zjada wszystko, ale naszczęscie coś je innego , niż tylko jedną rzecz.
Makuc ten ryż z jabłkami można na śniadanko podać? czy raczej podwieczorek?
U nas ostatnik hiciorem jest makaron literki,jest wzbogacony w żelazo i wapń.
Podaję go z zupkami i sosem. Albo sam ugotowany wcina.
Barszczyku nie lubi, ale buraczki z kluseczkami zjada i sosikiem.
aha osatnio mi ciotka opowiadała, że mają w przedszkolu trzylatka, który wogóle nie chce nic jeść, że tak zaciśnie zęby i nie da sobie nawet wcisnąć łyżki. Ale ostatnio pierwszy raz udało się mu wcisnąć pół kromki chleba ( chyba na śniadaniu), z tego faktu wszyscy mu bili brawo.
Matka jego chodzi i żali się, że nie wie już co ma z nim zrobić, że on nic innego nie je, tylko BAKUSIE!!! bo ona wie, że to jej wina itp.
także współczuję tej mamie, bo moja Natalka choć grymasi i też nie zawsze zjada wszystko, ale naszczęscie coś je innego , niż tylko jedną rzecz.
.Ale ostatnio u nas jedzenie wygląda tak,że siadamy całą trójką do obiadu np.,Amelka dostaje swoją porcję,sztućce i ma sobie radzić sama.Ostatnio dostała nawet swój nożyk do naleśników- wiadomo,że nie potrafiła nim jeszcze nic ukroić,ale z zapałem go trzymała w łapce i naśladowała nas
.W tym czasie ja czy M. spokojnie zjadamy obiad,a potem jeszcze pomagamy na koniec Amelce ,dokarmiając ją,w sensie,że biorę drugą łyżeczkę i karmię ją tym,co jeszcze ma na talerzyku.Póki chce.Bo jak uzna,że ma dość,to koniec.Nawet jakbym jakims cudem skłoniła ją do otworzenia buzi,to to,co bym do niej włożyła,zaraz by wypluła,więc nawet nie próbuję.Różnie bywa z apetytem- nieraz zje ładnie,nieraz mało (przewaznie,jak zęby dokuczają,wtedy raczej staram się papkowate pokarmy dawać,żeby nie musiała gryźć).Ale nie narzekam,bo zjada raczej wszystko (w sensie,że lubi wszystko),choc ma swoje preferencje.Kanapka z pasztetem nadal number one,z innych sciąga "syskę"(czyli wędlina/szynka w jej języku) i zjada najpierw,potem dopiero łaskawie trochę chlebka zje.No i fanka ogórków kiszonych-musi miec kilka kawałków do śniadania czy kolacji,bo krzyczy,jak nie dostanie
.Fakt,że ciasteczka domowe,specjalnie przez mamę dla dzieci zrobione,z brązowym cukrem itp.,ale ....stwierdziliśmy z M.,że jak to się dzieje od czasu do czasu,tzn. w sumie rzadko dość u nich bywamy,to dziury w niebie nie ma,nawet nic nie mówiliśmy....ale jakby tak moja mama miała się np. nią zająć przez tydzień,to bym musiała z nią Poważną Rozmowę przeprowadzić
.A mrożenie zachowuje więcej wartości itp. niż gotowanie.Zamrażam normalnie w słoiczkach po obiadkach,tylko trzeba pamiętac,by trochę miejsca zostawić,nie pakowac do pełna,by słoik nie pękł.Szkoda Twojej roboty z tym "wekowaniem".
idę ja przewinąć.
- wazne,że chce jeść.