Ja w 6-tym miesiącu ciąży dostałam ataku kamicy.Nie wiadomo skąd,bo przedtem nie miałam żadnych problemów z tym związanych.W sumie to nawet nie wiadomo czy to były kamienie, bo lekarz na USG nie potrafił powiedzieć czy przyczyną są kamienie czy główka dziecka uciskająca na pęcherz.
Ataki polegały na bólu z prawej strony tyłu pleców i wymiotami...w sumie poleżałam na oddziale 1,5 tygodnia, zwracałam prawie każdy posiłek ,dostawałam jakiś zastrzyki o które oczywiście musiałam prosić 10 razy.Zawsze było tak, ze zaczynało się o bólu w plecach,jak mi dali od razu zastrzyk to przechodziło a jak pielęgniarka "nie miała czasu" to wymioty ...
Jeden z lekarzy twierdził,że to są ataki na tle nerwowym, że boję się wracać do domu(!?)
Po 1,5 tygodnia wypisałam się na własne żądanie, bo zwyczajnie bałam się o moje maleństwo, bo wszystko prawie zwracałam ale nikt z lekarzy się tym nie przejmował.Pojechałam prywatnie do Pani Doktor ze Szczecina (ok 150 km od domu) ,przypisała mi leki, które miałam brać gdyby się zaczynało.W sumie to wzięłam 2 pigułki i ataki się skończyły.Gdybym została w szpitalu to kto wie jak by to się skończyło...
Mam nadzieję,że Wy traficie na lepszych lekarzy!