Karmienie piersią nie zawsze przychodzi łatwo wiem z własnego doświadczenia.
Ja byłam pozytywnie nastawiona od razu wiedziałam że chcę karmić piersią i nawet przez myśl nie przeszło mi, że może się nie udać.
Jestem pozytywnie nastawiona do świata i nie poddaje się łatwo, nie zakładam z góry czarnych scenariuszy.
Pozytywne nastawienie też jest ważne, mówię że mleko ma lecieć i już, najgorzej zablokować psychikę.
Mamy mają być szczęśliwe, w miarę jak się da wypoczęte a wiadomo przy kolejnym dziecku nie zawsze tak jest, trzeba się dwoić i troić :-).
Pierwsze porady odnośnie karmienia ma pani za mało wypukłe sutki mała nie chwyci, zaznaczę iż jeszcze przed porodem, u pierworódek zwykle tak bywa. Masować wyciągać, trochę zimnej ciepłej wody na zmianę

myślę damy.
radę. Mąż będzie miał radochę. Sutasy wymęczone przed porodem :-).
Po porodzie
pierwsze próby złapania sutasa jeszcze zanim wzięto ją na badanie zaraz po porodzie za zaleceniem położnej nic nie dało, potem znów po badaniach jak jeszcze byłam na sali porodowej nic, mówią niektóre dzieci nie maja tak silnego odruchu ssania, spróbujemy później.
Zabrali małą, mnie zszyli, przenieśli na salę kazali się przespać oni pilnują dzidziucha, ok
Wypoczęta dostaję córę i co cycuch i nic mała nadal nie ma ochoty na jedzenie.
Za to wieczorem po całym dniu głodówki ryk, krzyk matka mleka. Przystawiam ryk nadal nie chce chwycić i tutaj z pomoc wkracza położna, chyba miały dosyć 10 minut krzyku drzwi miałyśmy na przeciwko ich :-), więc musiały usłyszeć.
Pomocne bardzo okazały się nakładki silikonowe na cycuchy, bo moje sutasy nadal mało wyciągnięte i mały trik woda z rozpuszczoną glukozą smarujemy sutki bądź nakładki mała poczuje słodycz i jak się dossie to nie ma opcji, że nie poleci.
Tak na dziś mały tekścik :-)