• Weź udział w konkursie i wygraj laktator SmartSense i wyprawkę dla mamy 💖 Kliknij Do wygrania super nagrody, które ułatwią codzienne życie rodziców.

    Wygraj grę z serii Słonik Balonik dla maluszka 💖 Wchodź Zadanie jest proste. Działaj i wygrywaj

reklama

Karmienie

ja karmiłam ostatnio w ogródku "piwnym" , siedzieliśmy na obiadku, junior włączył cmokanie to wzięlam go na kolana - 5minut i po sprawie.
Też nie rozumiem tego ukrywania się, cycki w dekolcie do pasa dobrze, a karmić dziecko to już fe?
 
reklama
"W związku z powielanymi w Internecie doniesieniami, firma Nestlé Polska pragnie uspokoić, że wszystkie jej produkty są bezpieczne. Apel wzywający do zwrotu produktów dla niemowląt i małych dzieci w Polsce jest bezzasadny i wprowadza rodziców w błąd. Prosimy o nierozpowszechnianie błędnych doniesień i przekazanie oficjalnego stanowiska zainteresowanym konsumentom.
Wspomniane doniesienia odnoszą się do sytuacji, która miała miejsce w lipcu we Francji. Wtedy to Nestlé France zapobiegawczo wycofało z rynku jedną serię (L 10980295) przecierów owocowych w słoiczkach Nestlé P’tit Pot Banana po znalezieniu szkła w jednym opakowaniu. Seria ta nie była sprzedawana w innych krajach. Sytuacja dotyczyła jednej wskazanej serii przecierów, produkt ten nie jest dostępny w Polsce.

Bezpieczeństwo żywności dla dzieci traktujemy z najwyższą powagą. W zastanej sytuacji chcemy uspokoić rodziców, że produkty Nestlé są bezpieczne dla ich dzieci. Osoby, które mają dodatkowe pytania, prosimy o kontakt bezpośredni z Centrum Informacji dla Rodziców cs@pl.nestle.com."
 
ciekawe czy uda się nam obejść bez tych piekielnych słoiczków,karmienia papkami itd.Planuje wprowadzić jedzonko metodą BLW, moja sis to stosowała,ale trochę z musu bo jej bobo pluło słoiczkami, lubiło tylko jedno danie.A groszki i kukurydze ganialo po talerzu jak szalone, a kotlecik...mmmm pyszniutki był, najlepiej z talerza od rodzicow.
 
Jaipur co to za metoda , bo chyba nie doswiadczona jestem:-)
A ja karmię wszędzie gdzie moje dziecie zamarzy, wyciagam cycocha zakrywam się piluzką i szamamy:-)
 
Wszystko ślicznie pięknie ale u nas przy Pauli nauka samodzielnego jedzenia po trzech dniach mi bokiem wyszła bo żuć nie umiała i co wzięła do paszczy to zaraz chciała łykać i się krztusiła a potem odruch wymiotny aż się czasem porzygała. I co poradzić :(
 
siostra w praktyce poprostu dawała małemu to samo jedzonko co gotowała dla siebie, oczywiście na początku warzywa,owoce gotowane,mięsko gotowane,duszone,ziemniaczki - krojone w kosteczki zazwyczaj a niektore warzywka jak miekkie to w całości.Syfu z tym trochę,ale jak się ma psa, to stoi taki pod krzesełkiem i wciąga co spanie.Potem młody latał z kotletem w ręku.Ale w jej przypadku działo się tak bo młody pluł dalej niż widział papkami, nie z wyboru
Kupiłam sobie nawet lekturę "Bobas lubi wybór" tam jest wyczerpująco opisane.. ogólnie to nic nowego, poprostu maluch ma to samo jedzonko co dorośli, jak już jest gotowy, a jesli nie jest gotowy to ssie cyca:) dopóki nie dojrzeje..

Praktyka pokaże co junior sobie wybierze:)
 
Ostatnia edycja:
Ale pryeciey sam czc poyniej nie ma tzch wartosci dlatego tryeba wprowadyac jedzonko. od 4 miesiaca jak sie wprowadza jedzenie to mozna samemu robic i mielic no chyba ze tak jak pisalas papki sa be
 
reklama
Ale pryeciey sam czc poyniej nie ma tzch wartosci dlatego tryeba wprowadyac jedzonko.

Karolka znasz smerfański? :-):-D:-p

Ja jestem przeciwna. Z prostej przyczyny. Nie, z dwóch prostych przyczyny. Pierwsza to czystość.
A nie, nawet trzy przyczyny znalazłam.

Pierwsza to fakt, że dzieci na początku mają spory problem z żuciem. Memłają językiem o podniebienie i tak wygląda przeżuwanie a żucie jest ważne, żeby jedzenie wymieszało się ze śliną i rozdrobniło, co przekłada się na lepsze trawienie i przyswajanie bla bla bla. Dlatego słoiczki początkowo są papkowate, potem pojawiają się w papce niewielkie grudy aż przechodzimy do żucia. Jagoda nie umie żuć. Z resztą nie ma czym :cool2:

Druga to taka, że dziecko od początku trzeba uczyć, że jedzenie to nie zabawa, że odbywa się przy stole i w towarzystwie reszty rodziny. Bałagan przy samodzielnym jedzeniu zbyt małego dziecko to trauma na całe życie dla matki :-D Każdy posiłek, a jest ich sporo w ciągu dnia, to sterta do mycia, krzesełka, podłogi, naczyń, ścian, siebie, dziecka... Koszmar.

Trzecia to bezpieczeństwo. Spożywani posiłków w ruchu oraz kawałków gdy jest na to za wcześnie grozi zakrztuszeniem. Nie życzę nikomu histerii jaką dostaje człowiek, gdy dziecku staje w krtani COŚ, robi się sine i w te parę sekund trzeba się tego czegoś pozbyć. Wiem, przeżyłam, straszne.

Słoiczki są fajne kiedy np. w środku zimy nie można kupić jagód, ale takie owoce jak tarty banan, jabłko czy marchewka ze słoiczków jest nieuzasadniona. Starsza jadła słoiki dlatego, że samodzielnie trudno mi było przygotować zbilansowane posiłki dla dziecka z alergią. Jagoda będzie jeść o co my, tylko bez przypraw i z odpowiednią konsystencją.

Aaaa jeszcze coś mi się przypomniał... takie jedzenie samodzielne nie nasyci dziecka. Trwa zbyt długo, za wiele produktu ląduje obok zamiast w buzi i trudno powiedzieć, czy zjadło wystarczająco dużo. Dlatego mamy instynktownie lub nie dają dzieciom do ręki coś, czym dziecko się nie zakrztusi a może uczyć się jedzenia samodzielnego. Chrupki, biszkopty, kawałek jabłka itd
 
Ostatnia edycja:

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry