po porodzie jak wypiłam trochę soku jabłkowego, to Przemko miał takie bóle brzuszka, że mu takie coś podobnego do lewatywy zafundowali. Ale po kilku godzinach płaczu moje dziecko w końcu zasnęło. Przez kilka godzin miałam go nie karmić piersią, tylko podawać mieszankę. Ale cierpiałam przy tym potwornie, bo akurat miałam nawał, laktator został w domu, bo mi mówili, że po cesarce to nie ma pokarmu tak szybko. Gdyby nie położna, która pomagała mi ręcznie odciągać pokarm, to nie wiem co bym zrobiła. Więc potem żadnych soków owocowych nie piłam, a owoce też tylko gotowane. Potem piłam rozcieńczane soki. Za to dziewczyna obok, która rodziła w tym samym czasie jadła i piła wszystko, maluch zajadał się i nic mu nie było. Ale Przemko potem też źle reagował na soczki i tak na dobre to mu je wprowadziłam jak już miał dobrze skończony rok. A do dwóch lat to pił tylko rozcieńczone na pół z wodą. Ale już starte jabłko czy banan były ok, mimo, że surowe. Z rozmów z koleżankami to wychodzi, że większość dziewczyn nie musi stosować specjalnej diety po porodzie, a mój przypadek jest w zdecydowanej mniejszości.