reklama

Kilka słów o cycowaniu :)

reklama
Nawet nie wiedziałam że ulewanie to taki częsty problem... Ja się wczoraj zaczęłam zastanawiać czy wszystko jest ok bo Misiek prawie nie ulewa tak jak wcześniej (odrobina pokarmu pod prawie kazdym jedzeniu) tylko 2-3 razy dziennie hmm... tak jakby wymiotuje od razu większą ilość. No i w takiej sytuacji pieluszka na ramieniu za dużo nie pomoże, bo siła rażenia jest znacznie wieksza;-)
 
A ja ani starszego ani teraz nie daję do odbicia. W sumie to odbijanie jest ważne? Bo nie ulewa mi, jedynie że mam bardzo dużo mleka to zakrztusi się bo za gwałtownie ssie. Mleko mi leci jakby mi ktoś kran odkrecil. Najgorsze ze w nocy budzę się jakby w łóżku wodnym, wszystko mokre mam.
 
Hehe - może u mnie aż tak mokro nie jest, ale Młody bardzo często na początku jedzenia wypluwa cyca (jak za szybko mleko leci), a mleko płynie i tak zaraz jesteśmy mokrzy....
Co do odbijania to teoretycznie jest ważne jeśli dziecko połyka dużo powietrza, ulewa itp. Oliwia w ogóle nie miała takich problemów, a Młody ulewa kiedy mu się podoba, bez względu na to czy był odbijany i jak długo.
 
Teoretycznie na cycu nie trzeba dziecka odbijac bo nie lyka tyle powietrza co z butelki, ale wszytko zzalezy od dziecka. Te ulewajace jednak trzeba odbic, bo im wtedy lepiej.
 
Emma czka przynajmniej raz dziennie, ulewać też ulewa, ale jedno nie jest z drugim powiązane. Może czkać bez ulewania i ulewać bez czkania:-)
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry