Dodam, że jako nastolatka pracowałam jako niania. Pod moją opieką od 3 miesiąca życia był chłopiec którego mama zdecydowala się na ciążę ponieważ uważała że goni ją wiek (ona i mąż okolice 40ski), a mąż bardzo chciał być ojcem (i faktycznie był bardzo zaangażowany). Ale nie pisała na forach tylko działała i po 3 miesiącach wróciła częściowo, a po 6 miesiącach już na pełny etat do pracy. Nikt jej z tego nie rozliczał. Dziecko miało super opiekę

a ona była spełniona zawodowo. I w sumie mąż też był spełniony jako tata. Dziś chłopak ma już 15 lat, mamy kontakt do dziś. Oczywiście nie mieli więcej dzieci bo tego nie czuli i naprawdę spoko.
Nigdy nie miałam i nie mam nic do tego.
Ja po prostu uważam, że lepiej po prostu ogarnąć że ma się normalne dziecko w domu niż sobie wmawiać że to moje to jakiś ewenement na skalę światową i zatracać się w tym byciu mania najgorzej.
Oczywiście co kto lubi. Ale ja zauważyłam szczególnie przy drugim dziecku, że baaardzo dużo łatwiej zaczęło mi się żyć jak pogodziłam się z losem, po prostu. I już nie oczekiwałam, że szybko minie. Dałam sobie i dziecku na luz.
I pozdrawiam z drzemki kontaktowej podczas której bym spała gdybym wstawała co 1.5h ale znowu ja nie wyobrażam sobie wstawać, serio po co, w imię czego