reklama

Kochani Tatusiowie

U nas rozłąki bywają rzadko i na krótko,ok. tygodnia.Ale i tak mi czasem cięzko.Najgorzej wieczorami,kiedy mały już śpi,tęsknota doskwiera.Na szczęście mam przyjaciół,blisko rodzinke,więc wpadają do mnie.No i oczywiście BB,nie ukrywam,że rewelacyjne lekarstwo.:-)
Wypełniam sobie maksymalnie czas,czytam,porządkuje,teraz robię album ze zdjęciami dla naszego maluszka.Wyobrażam sobie,że gorsza jest rozłąka na dłużej.:-D:-D:-D
 
reklama
ja przez pierwsze 2 tygodnie nie wiedzialam co mam ze sobą zrobić,potem już jakoś było,chciaż samej z dzieckiem nie jest łatwo...teraz te ostatnie dni przed jego przyjazdem(po2,5 m-ca)też nie mogę sobie miejsca znaleźć,ale to już chyba dlatego ,że nie mogę się doczekać.wiem jedno:nigdy więcej na tak długo się nie rozstaniemy,jak już wyjeżdżać na dłuższy okres to razem.całe szczęście mąż jest tego samego zdania;)))
 
Ja nie wyobrażam sobie dłuższej rozłąki...raz jak Tomek pojechał na 10 dni na obóz sportowy to myślałam,ze zwariuje:no::no: Na studiach też mieliśmy kilkudniowe rozstania, było mi cholernie ciężko....na szczęście to już za nami..Ale nigdy nie wiadomo co przyniesie los...mus to przymus:zawstydzona/y::zawstydzona/y:
 
Mój Bartas jest cały czas na miejscu sporadycznie może raz max dwa w miesiącu ma jakąs delegację 2-3 dni i znowu jest w domku. Wydaje mi się że i do rozłąki mozna się poprostu przyzwyczaić, moja koleżanka śmieje się że jak nie ma jej męża w domu to jest źle ale jak jest na dłużej (ok. 2 tygodni) to jest jeszcze gorzej.:tak:
 
Choć najbardziej cieszy mnie fakt, ze to Tomek wstaje rano do Filipa (ja sobie śpię), a później jak ma wyjść do pracy to mały zasypia i ja mam jeszcze czas na ogarnięcie się..:tak::tak:

u nas tak samo:tak:

a jesli chodzi o rozlaki to nawet najkrotsze bardzo zle znosze. bardzo jestem do Szymka pzywiazana. chociaz ostatnio o tym zapomnialam. a teraz uczucia wrozily z podwojna sila.
 
Mój mąż coraz częściej wędruje z Kubą na spacerki.Obaj bardzo zadowoleni,a ja mogę sobie w domu poleniuchować.:-):-):-)Kuba ładnie siedzi w wózeczku,podziwia świat i wydaje okrzyki radości,jak coś zobaczy.:tak:
 
Mój Bartek po mału przygotowuje się do pozostania z Lenką sam na sam na dłuższy czas. Ja do pracy a Bartas na urlop od 3 września. Teraz ma treningi nawet sam chce, juz prawie o nic sie nie pyta :tak:, sam idzie na spacer, sam da obiadek :-). coraz lepiej ciekawe jak to będzie za 2 tygodnie w poniedziałek :confused:
 
Bedzie dobrze Lenulka zobaczysz :tak: Tatusiowie naszych dzieci zazwyczaj bardzo dobrze sobie radzą jak zostają sami z maluchami. Rzadko zdarzają się kompletnie niezaradni tatusiowe.
 
reklama
A my za 27 dni , po pięciomiesięcznej rozłące, znów będziemy pełną rodzinką :-):-):-):-):-D:-D:-D. Już nie bede słomianą wdową a Milka będzie miała tatusia nie tylko przez telefon.:tak::tak:
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry