reklama

Kochani Tatusiowie

oj mysia to fatalnie :-(ważne zeby szybko rehabilitacje zaczął a potem powolutku wkręcał sie w gre na boisku na pewno musi mu byc bardzo przykro jak on tak kocha ta piłkę:-(
 
reklama
Mysiu kurcze ale pech... trzymam kciuki za szybki powrót do formy

a mój pojechał wczoraj do Anglii i wróci za tydzień - to nasza pierwsza taka długa rozłąka od... chyba 8 albo 9 lat, zeschnę z tęsknoty:-(:-(:-(
 
Mysia, życzę mężowi, żeby szybko się wykurował, choć pewnie czeka go długa rehabilitacja. Wiem, że mąż bardzo to przeżywa, ale szukajcie też dobrej strony w tej całej przykrej sytuacji, pobędziecie więcej razem i mam nadzieję, że Wasza rodzina na tym zyska.
 
Dzieki wam dziewczyny za troske...

Kasiad to nie do końca z tym byciem razem...Tomek i tak jeździ na treningi - popatrzeć...zal mi go bardzo...widze jak sie miota..moze jak dobrze pójdzie za 3 tygodnie zagra...ale to wszystko sie okaże...
 
Mysia, współczuję takiej sytuacji. Mój małżonek pół roku temu zwichnął nogę przecież tak pechowo, że zerwał wszystkie wiazadla wraz ze złamaniem kosci. Prawie piec miesiecy w domku na zwolnieniu, rehabilitacja. Teraz od miesiaca pracuje ,ale noga w dalszym ciagu spuchnieta. Oczywiscie mysle, ze Twój szybciej i łatwiej sie z tym upora, ale wiem jak męzczyxni podchodzą do choroby i braku sprawnosci. Mój A. jest zołnierzem zawodowym i taka kontuzja moze też mieć wpływ na jego dalsza pracę.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry