reklama

Kochany mężuś

reklama
Niestety w piątek byłam na pogrzebie :( Wkurzyli mnie Ci ludzie wszyscy, grrr.. Wszyscy uśmiechnięci, zadowoleni i jeszcze foty strzelali, grrr...
Ale nie o tym miało być. Nie było mnie 5 godzin (dojazdy autobusami) i strasznie się martwiłam, jak sobie moi faceci poradzą sami . No i sukces :) Jak wróciłam dziecko było nakarmione kaszką, przewiniętę pospało na spacerku i grzecznie grało z tatą na bębenku :)
Piotr powiedział, że oprócz kilku ataków histerii (kiedy chciał zasnąć a tu cyca brak :( )to Janek był grzeczny i mogą zostawać kiedy tylko chcę :)
 
Kachna to fajnie ze tatus bedzie chetnie zostawał z Jasiem
my w sobote poszlismy na imprezke a Natka została z babcią
przespała cała noc i była bardzo grzeczna,ciesze sie bo to znaczy ze bedziemy mogli
czesciej ja zostawiac.

co do pogrzebu...tak to juz jest,ktos bliski odchodzi,a zycie toczy sie dalej,jakby nigdy nic....
a ludzie...to mnie juz niczym zdziwoc nie moga.
 
Dawno sie z mezusiem nie pozarlam...az do dzisiaj. Wiozl nas do ortpedy i sie zapedzil, przejechal wjazd do przychodni i jedzie w strone szpitala. Ja jakos odruchowo krzyknelam" no gdzie ty jedziesz", co go bardzo zirytowalo, zahamowal jak wariatr, cofnal z piskiem i pognal do przyhcodni ortopedycznej. ja bez slowa. Zahamowal z piskiem, wysadzil nas i pojechal w cholere ( do domu zaplanoalam wrocic pieszo, bo to 15 min spacerkiem ). Dzwonil jak wracalam, mowie, z ezraz bede na m-cu, na co on, ze ok, to pogadamy. Ale ja boczkiem do domu ( on pracuje na dole) i mnie nie widzial. Dzwoni za 15 min, ja mowie ze jestem juz na gorze, na co pan obrazalski "super, dzieki" i sie rozlaczyl.
Mam go wnosie.
 
reklama
Asia mój też przewrażliwiony na punkcie prowadzenia auta. Kilka razy kiedyś zamyślił się i pojechał hen w jakąś tylko sobie znaną trasę a ja cicho siedzę i się już nie odzywam, bo on się zaraz wścieka i krzyczy "no co, chcesz prowadzić?!!!" ale nerwusy z tych facetów ::)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry