Mania, w Szczecinie nie ma śniegu i prawie wiosennie by było, gdyby nie to, że tak pochmurno... Szukałam jakiegoś zdjęcia Wałów żeby Ci wkleić, ale mam bałagan w albumach i kartonach i dopiero próbuję to opanować. Po kafejkach to się nie nachodziłam, bo jak się tu przeprowadziłam do męża po studiach w Poznaniu, to od razu zaczęłam pracę. A pracowałam do 19-20, potem jeszcze próbowałam się uczyć różnych rzeczy (angielski, norweski, kurs tańca) i wracałam do domu koło 22. Ani sił, ani chęci na kafejki. W niedziele też była praca albo wyjazd do rodziców. Teraz mam dwóch urwisów i problem, z kim ich zostawić, jak chcemy gdzieś wyjść (więc nie wychodzimy). Wyjątkiem są właśnie lokale na Wałach latem - tam można pójść z dzieciaczkami.
Żużaczku, śliczna ta Twoja kobitka.
Chylę czoła przed Waszymi talentami, dziewuszki