Kalina walczyła z gigant niestrawnością. Wzdęło mnie jak balon braci Montpelier. 14 godzin sie meczylam, pożarłszy wszelakie manti, gasstopy , popiwszy dziurawcem, melisa i miętą. Dzisiaj otręby ( mamusiu, kto postawił trociny na stole?) i activia.
Moja mama twierdzi, że zablokowałam się z tęsknoty za mężem, kto wie, kto wie?
Chwilowo lepiej, balon mniejszy, ale nadal boli.
Przepieścia nie znam, do pani Gacutowej chodziłam rok, i z nią rodziłam drugie dziecko...i juz nie pójde do niej. Miła owszem, ale przy moim nadcisnieniu stwierdziła: spróbujemy urodzic normalnie, zamiast od razu skierować na cesarkę ( a sama robi cesarki). Skonczyło sie rzucazwka na stole porodowym 160/200, transfuzja i tak dalej.
Nie lubię lekarzy, eksperymentujących na ludziach. nie wspominając, że w koncu zrobiwszy cesarkę ...wzięła pieniążki. 100 dolarów. Tak więc Amelko nie polecam. Jak maja mnie olewac, to neich mnie olewają w publicznym szpitalu za darmo. No żeby nie było tylko źle, slicznie zrobiła mi szwy...kosmetycznie. I sama zdjęła, bo pielegniarki w Gigancie stwierdziły: jak pacjentka gacutowej, to niech gacutowa zdejmuje.
Aha, i wybronila mnie przed lekami od cisnienia, ktoorych nie wolno karmiącym, a ktore mi zaordynowano w Giogancie. Przyszla rano, zobaczyla wpis na karcie i poleciala do prowadzacej lekarki z yskiem. Czyli chyba miala poczucie winy za moje dgawki na stole....
A tak w ogole, to moja druga ciąża była zagrożona...z łożyskiem przodującym...znacie lekarza, który zagrożonej odklejeniem łożyska ciężarówce każe rodzić normalnie?Ja juz znam. Hehe. ( ponury smiech)
No to tyle, ide wcinac swoje trociny. prosze mi tu domowe sposoby na mega wzdęcie dać. Będe miala z was pozytek!