Wczoraj o 23 trzydziesci wrocilam z Warszawy. Korek do Wyszkowa pokonaliśmy w tempie slimaka chorego na paraliż.
Nie ma gorszego piekla niz 42 ośmiolatków na starym mieście. Rozbiegali się nam jak kurczaki. Cudem wszystkich znaleźliśmy. Kiedy przewodniczka zapytala, co im sie najbardziej podobalo w Łazienkach, rezolutny blondynek bez zęba oznajmił, że kible. :-)
Pokupowal sobie badziwiastych pamiąterk, z ktorych polowę wytłukli w autobusie. Kierowca puszczał " iwona, iwona, czy ty kochasz mnie, iwona, Iwona, tylko ciebie chcę". Myslałam, że nie dozyję wieczoru.
Ale dożyłam wróciłam i odpoczywam.
W domu mamy 30 stopni, na dworze 43 w sloncu.
Ledwie łazimy, malutki spi już trzeci raz.
Starsze chlapią się w wodzie.
Jeszcze raz pozdrawiam wszystkich i zmykam do jutra.