shoomna_a
trzy kropki kropki trzy
Dziewczynki, dziękuję za wsparcie. Ale nie przejmujcie się. Ja się nie przejmuję...
Wrócił po południu. Wiedziałam że wróci, bo to jest jego mieszkanie...
Nie układa nam się od dłuższego czasu, ale nie ma kłótni, tyklo rozmowy. Wszystko kulturalnie...
Dlaczego tak się dzieje...?
Bo Julitka jest chora i nie możemy jej oddać do żłobka. Ja nie mogę wrócićdo pracy, bo nie mamy nikogo z kim moglibyśmy zostawić Julitkę...
A ja jestem pasożytem i nic nie robię...
Tata wychodzi z domu o 9.00 i wraca o 20.00 więc nie ma go przez cały dzień i Julitka jakoś specjalnie za nim nie tęskni, nie jest z nim tak związana jak ze mną. Ale pewnie kocha go jakoś po swojemu...
Jak to mówi Julitka "już czas na sen" lub "do łóżeczka" więc muszę iść. Wpadnę później...
Wrócił po południu. Wiedziałam że wróci, bo to jest jego mieszkanie...
Nie układa nam się od dłuższego czasu, ale nie ma kłótni, tyklo rozmowy. Wszystko kulturalnie...
Dlaczego tak się dzieje...?
Bo Julitka jest chora i nie możemy jej oddać do żłobka. Ja nie mogę wrócićdo pracy, bo nie mamy nikogo z kim moglibyśmy zostawić Julitkę...
A ja jestem pasożytem i nic nie robię...
Tata wychodzi z domu o 9.00 i wraca o 20.00 więc nie ma go przez cały dzień i Julitka jakoś specjalnie za nim nie tęskni, nie jest z nim tak związana jak ze mną. Ale pewnie kocha go jakoś po swojemu...
Jak to mówi Julitka "już czas na sen" lub "do łóżeczka" więc muszę iść. Wpadnę później...
.

Mam za sobą pobyt z Zosią w szpitalu...zapalenie gardła z wysoką gorączką (40,5 st.) Zaczęło się w sobotę w nocy i do wczoraj tam koczowałyśmy, bo inaczej trudno to nazwać. Nie będę sie rozpisywać, bo nie chce tego wspominać. Zosieńka jest juz w kwitnącej formie, jeszcze przez kilka dni bedzie przyjmować leki w domu i wszystko będzie ok. Dobrze, że mamy to już za sobą.