Ponieważ ta część forum jest taka bardziej nie-dzieciowa postanowilam tu napisać.Mam taki niefajny problem z mężusiem.. Wykształcony facet, niezwykle oczytany, miastowy!! ale... straszna fleja i zero kultury..
Bekanie po jedzeniu, oblizywanie talerza i mlaskanie to codzienność..
wychowujemy 3-letniego synka i boję się żeby mały nie nabył takich nawyków..
Kiedy zwracam mu uwagę, to niby stara się tego nie robić, ale zazwyczaj bezskutecznie
kiedys zwrocilam mu uwage na rodzinnej imprezie, że za głośno je - na co teściowa.." On tak je od zawsze, bo jemu smakuje...
.. zapytałam "a jakby puszczał bąki?? bo ma gazy???to tez ok?? Zresztą - on twierdzi, że u nich w domu sie bekało, i nie bylo w tym nic złego, albo powtarza za Shrekiem "Ze z dwojga złego lepiej tą stroną.."
Sa jeszcze inne kwiatki, np zasypianie w ubraniu, nie mycie zębow.. itp.
Powiecie pewnie, wcześniej tego nie zauważyłaś?! odpowiedz brzmi: Nie! wcześniej tego nie robił, być może sie kontrolował...
Teraz zastanawiam się tylko, czy sa jakies szanse na zmiane, skoro jego mamusia to akceptowała..???
Bekanie po jedzeniu, oblizywanie talerza i mlaskanie to codzienność..Kiedy zwracam mu uwagę, to niby stara się tego nie robić, ale zazwyczaj bezskutecznie
.. zapytałam "a jakby puszczał bąki?? bo ma gazy???to tez ok?? Zresztą - on twierdzi, że u nich w domu sie bekało, i nie bylo w tym nic złego, albo powtarza za Shrekiem "Ze z dwojga złego lepiej tą stroną.."Sa jeszcze inne kwiatki, np zasypianie w ubraniu, nie mycie zębow.. itp.
Powiecie pewnie, wcześniej tego nie zauważyłaś?! odpowiedz brzmi: Nie! wcześniej tego nie robił, być może sie kontrolował...
Teraz zastanawiam się tylko, czy sa jakies szanse na zmiane, skoro jego mamusia to akceptowała..???
zresztą po jego myciu często muszę poprawiać i jeszcze kuchnię myć bo tak napaskudzi
bo próbowałam już wszystkiego: płaczu, próśb, gróźb, wytykania, obrzydzania życia, maltretowania, darcia się
już mi się to znudziło - odpuściłam i cieszę się że dla córki starszej to ja jestem autorytetem a nie tatuś 
