reklama

Kto po in vitro?

reklama
Lilia przepraszam, jakoś umknęło mi twoje pytanie. Faktycznie nie mam na razie żadnych wiadomości od Molli. Jak coś będe wiedzieć to się z wanmi podzielę. A może Molla sama się odezwie. zobaczymy.
 
Hola - nic się nie stało, czasem tych postów jest tak dużo, że trudno nadążyć i rzeczywiście może coś umknąć. Pozdrawiam Cię cieplutko ;-)

Ta pogoda mnie dobija, ja chce słoneczko :cool2:
 
Ikasia, ​gratuluję kochana! Dopiero teraz mogłam zajrzeć na forum ale byłam pewna, że Ci się udało! W końcu dobre wieści na forum! Teraz na forum będą już tylko pozytywne sikacze i mega wysokie bety! To jest rozkaz!
 
Lawendowy - -noooo chyba jakiś znak z nieba z tymi spodniami
Joasiu – nie opuszczę Was, nie mam najmniejszego zamiaru
Ikasia – wiedziałam, że zła passa minie. Co chwilę wpadałam na komputer do socjalnego by sprawdzić Twój wynik. Gratuluję kochana.
Dagnes – może i silna kiedyś byłam. Do walki raczej (tak na 98%) nie wrócę. Rozmawiałam z mężem wczoraj i dzisiaj i jesteśmy zdecydowani na surogatkę Te zarodki z novum zostawiam siostrze, jeżeli zdecyduje się dla nas urodzić dziecko. Dzwoniłam dziś do novum, wszystko się dowiedziałam na ten temat i w poniedziałek jadę podpisać umowę zrzeczenia zarodków na rzecz siostry. Teraz muszą poczekać 2 lata bądź więcej.
Zaczęłam pisać także z kliniką dr Nayna Patel oraz z ośrodkiem pośredniczącym w Londynie. Muszę mieć alternatywę w przypadku gdy siostry zdrowie mogłoby być zagrożone podczas 3 cesarki bądź czas będzie nas gonił. Z resztą chcę wiedzieć co z czym i za ile.

To już decyzja ostateczna, dlatego chcę wyprostować swoje życie. Bardzo chciałabym zajść w ciążę, odczuwać ruchy dziecka, nosić je pod sercem 9 miesięcy. Wtedy czułabym się naprawdę prawdziwą kobietą. Ale skoro mój organizm nie chce mi w tym pomóc, to wolę mieć dziecko chociaż w inny sposób. Adopcja odpada, oboje jesteśmy przeciwni, bo raczej nie pokochamy nie swojego dziecko (czy byłaby to adopcja zarodka czy dziecka). Jestem typem naukowca i moje dziecko musi być moje z mojego dna i męża. Nie ważne kto urodzi, ważne czyje geny będzie miało.

Tak sobie analizowałam na spokojnie dzisiaj moją stymulację, moje podejścia do crio i tak się zastanawiam, że co chwilę było coś nie tak. Może to coś - to znak że i tak by mi się nie udało a ja nie potrafiłam tego rozszyfrować. Te wszystkie przygotowania do crio -trochę się różniły między sobą, ale zawsze spełzały na niczym, na 7mm marniutkiego endo (taka średnia ta 7). Endometrium jest bardzo ważne, a skoro na 6 zarodków dał radę jeden i go straciłam, to chyba coś sugeruje. A ja już nie chcę marnować kolejnych zarodków na bezowocne próby. Odnoszę wrażenie że całe to leczenie to jak dać karabin ślepemu i kazać strzelać do celu.
Ahhhh, rozgadałam się jak zwykle. Ja już odstawiłam wszelkie leki na „ciążę”. Wracam do mojego trybu życia bez miesiączek i owulacji.
 
reklama
Sylwia czyli teraz co? czekasz az siostra urodzi najpierw swoje a potem dla Ciebie czy szukasz jakiejs surogatki, i na jaki temat piszesz z ta klinika w Londynie bo nie do konca zrozumialam.....a ile Ty mialas podejsc 3?? nie za szybko sie poddajesz? moze warto bylo by sprobowac zmienic klinike? no ale jesli podjeliscie z mezem decyzje to życze z calego serca zeby wszystko ulozylo sie po Waszej mysli:)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry