reklama

Kto po in vitro?

reklama
To mi się w głowie nie mieści. Po stymulacji miałam telefony co dzień. Potem przed każdym transferem rozmowa z embriolog....
Ja tez, dzwonili na drugi dzień po punkcji, później mówili ze zadzwonią w trzecim, tak było, dzwonili w piątym podać ostateczny wynik, mogłam pytać o wszystko... embriolozka, w sumie tez bardzo młoda 🤔 była przy każdym transferze, pokazywała foty zarodka i raport z hodowli. Ja myślałam ze to tak jest wszedzie, przecież to chociaż trochę człowieka podnosi na duchu.
 
Jak to nie rozmawiałaś z embriologiem... no naprawdę aż mnie trafia jak to czytam, takie grube pieniądze i takie podejście do pacjenta 🤬🤬🤬
No nie. Dwa dni przed transferem ktoś zadzwonił z Novum ale czy lekarz czy sekretarka czy embriolog to nie mam pojęcia, nie powiedziano. Usłyszałam że z 3 komórek 2 poprawnie się zapłodniły. Tyle. W dniu transferu rozmawiałam wyłącznie z moją Panią doktor, a embriolog to chyba słyszałam przez monitor jak mi pokazywali moje zarodki. Nic więcej...
 
Ja tez, dzwonili na drugi dzień po punkcji, później mówili ze zadzwonią w trzecim, tak było, dzwonili w piątym podać ostateczny wynik, mogłam pytać o wszystko... embriolozka, w sumie tez bardzo młoda [emoji848] była przy każdym transferze, pokazywała foty zarodka i raport z hodowli. Ja myślałam ze to tak jest wszedzie, przecież to chociaż trochę człowieka podnosi na duchu.
Ja codziennie mialam przynajmniej 20min rozkminy z embriologami, bo biłam się z myślami czy transferować w 3ciej dobie, a oni namawiali mnie na 5ta jednocześnie mówiąc, że oczywiście możemy zrobić jak chce ja. Te codziennie rozmowy dużo mi dawały i nie wiem jak można przezyc bez.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry