Postanowiłam dzisiaj napoić Majkę wodę....hihihi. Myślałam, że pęknę ze śmiechu jak zobaczyłam jej minę gdy ze smoka zamiast oczekiwanego papu poleciało coś o smaku zdecydowanie bezpłciowym....:-)
A ostatnio, żeby wspomóc piersi karmię ją jak wilczyca-na czworakach, znaczy ja nad nią na łokciach i kolanach a Majka normalka, na leżąco:-)
A ostatnio, żeby wspomóc piersi karmię ją jak wilczyca-na czworakach, znaczy ja nad nią na łokciach i kolanach a Majka normalka, na leżąco:-)
Konradowi wszystko łyzeczką daje, zreszta on z butli pic nie umie.

- jabłuszko z marchewką :-) . Po kilku łyżeczkach już sama dziobek otwierała, a jak stwierdziłam, że wystarczy, coby nie przesadzić, to zaczęła machać rękami i piszczeć, więc znowu odkręciłam słoiczek, nałożyłam troszkę na łyżeczkę i znowu dziobek otwarty i za chwilę uśmiech na buźce :-) . No i takim oto sposobem wtrząchnęła ponad pół słoiczka
może któraś z Was chce tak po cenie promocyjnej

