reklama

Kwiecień 2009

skunkanka nakładek na pasy nie widziałam, w sumie nawet nie interesowałam sie takimi rzeczami, bo instruktor w trakcie szkolenia nie musi miec zapietych pasow :)
co do gwałtownego hamowania to swieta prawda...nie mowiac o nieumiejetnym ruszaniu i tzw "kangurkach", ktore odbijaja sie na moim kregosłupie...W sumie ja to ja, ale szkoda mi dzidzi....bo szczegolnie na pierwszych godzinach jazdy trzesie samochodem,ze czasem idzie sobie płuca odbic ;)
 
reklama
Czesc dziewczyny. Doczytanie zaległych postów graniczy z cudem. Zeszło mi się 1,5 godziny :)
Co do informowania dyrekcji o ciązy, to postanowiłam wstrzymać się do drugiego usg, które mam w przyszłym tygodniu (11września).
Śmieszne to jest, bo ja zostałam zatrudniona na miejsce dziewczyny, która zaszła w ciąże i już zostałam po jej powrocie.Ciekawe, czy znajdą kogoś na moje miejsce?
Pracować zamierzam do końca roku, o ile dam rade i od świąt biorę L4.
Badania lekarskie, które ostatnio robiłam kosztowały 160zł, więc tak jak pisałyście wcześniej, lepiej chodzić państwowo, chociażby po to, by mieć bezpłatne badania, a dla spokuju ducha chodzic prywatnie na usg.
Zastanawiam się jeszcze jak rodzić. Od przyszłego roku podobno zlikwidują cesarki na życzenie. Pozostaje zatem zzo i naturalnie.Czas pokaże.
Aaaa wyczytałam, że od przyszłego roku wydłużają o 2 tygodnie urlop macierzyński, czyli będzie to w sumie 20 tygodni.
Pozdrówki!
 
z tymi 2 tygodniami wiecej urlopu macierzynskiego to bardzo dobra widomosc :D

Ja chyba tez bede pracowała tylko do swiat...no chybaze nie dam rady, to zrezygnuje szybciej :)

Kurcze..cos te moje paseczki zle pokazuja....jutro u mnie dopiero zaczyna sie 11 tydzien....paseczek pokazuje,ze dzisiaj...a ta animacja jeszcze jakis inny termin.
 
Masz 100% rację Skunkanka... nie wiem, ile masz lat, ale ja jeszcze narodziłam sie w latach 70-tych i nic nie pobije smaku pomidorów hodowanych przez mojego dziadka w przydomowym ogródku, a marchewka, którą wyciągało sie z ziemi, płukało pod wodą i chrupało... tak sobei myślę, że my jak my... ale te nasze maluchy to biedne będą - bo teraz naprawdę ciężko znaleźć takie warzywka... Mój M wprawdzie zaparł się i powiedział, że jak zbudujemy domek to będzie malutki ogródek dla nas i dzieciaków uprawiał;-))) ale moze tylko tak obiecuje narazie...
sunkanka, pokhara - podpisuję się w 100 % pod tym - my wiosną przeprowadziliśmy się do naszego domku i pierwsze co, to ku zdumieniu sąsiadów założyłam warzywnik:happy: dla mojego Maksa głównie, ma super frajdę, mamy marchewki (smakują tak jak te kiedyś:happy:) pietruchę, pomidory, ogórki, truskawki, porzeczki, poziomki,a nawet słoneczniki - na kolejną wiosnę rozszerzam produkcję i dojdą jeszcze owocowe drzewa, jak bym miała większy ogródek to bym nawet kury hodowała:-D- odkąd zostałam mamą naprawdę przyglądam się temu co jemy, kupuję tylko produkty bez E i innych polepszaczy no i Maks je tylko gotowane przeze mnie obiady, ciasta, racuszki i inne smakołyki, nawet budynie i kisiele sama mu robię - choć muszę czasem po nocach gotować, bo w dzień pracuję, potem chcę trochę z nim pobyć a nie przy garach - ale uważam, że warto! przynajmniej synek poznaje smaki mojego dzieciństwa i już teraz jest takim smakoszem, że raczej świństwa z Mc go już nie zachwycą:sorry2: jedyne moje ustępstwo to frytki:tak: bo sama też je lubię, to nie będę hipokrytką i dziecku nie zabronię:-D!

ufff przepraszam, że się tak rospisałam, ale mam trochę hopla na tym punkcie, a jak widzę czym ludzie faszerują swoje dzieci to zgroza .....
 
pokhara, viola - a ja w pracy jeszcze nie powiedziałam :zawstydzona/y:, najpierw sama się musiałam oswoić a teraz czekam na okazję, kurcze jakoś tak niezręcznie - w sumie moim szefem jest nasz wspólny kumpel ...
ja zamierzam pracować do lutego (odpukać jak będzie ok) z tym, że nie mam sztywnych godzin pracy, przyjeżdżam, wyjeżdżam kiedy chcę, mogę pracować w domu i za bardzo to nikogo nie interesuje - byleby praca była zrobiona

w poprzedniej ciąży tak się złożyło, że sobie w domu 5 mies posiedziałam i teraz jakoś nie mam takiej potrzeby - poza tym u mnie siedzenie w domu to bezustanne bieganie za moim dwulatkiem - fizycznie to mniej męczące jest siedzenie w wygodnym biurze:-D
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry