Masz 100% rację Skunkanka... nie wiem, ile masz lat, ale ja jeszcze narodziłam sie w latach 70-tych i nic nie pobije smaku pomidorów hodowanych przez mojego dziadka w przydomowym ogródku, a marchewka, którą wyciągało sie z ziemi, płukało pod wodą i chrupało... tak sobei myślę, że my jak my... ale te nasze maluchy to biedne będą - bo teraz naprawdę ciężko znaleźć takie warzywka... Mój M wprawdzie zaparł się i powiedział, że jak zbudujemy domek to będzie malutki ogródek dla nas i dzieciaków uprawiał;-))) ale moze tylko tak obiecuje narazie...
sunkanka, pokhara - podpisuję się w 100 % pod tym - my wiosną przeprowadziliśmy się do naszego domku i pierwsze co, to ku zdumieniu sąsiadów założyłam warzywnik

dla mojego Maksa głównie, ma super frajdę, mamy marchewki (smakują tak jak te kiedyś

) pietruchę, pomidory, ogórki, truskawki, porzeczki, poziomki,a nawet słoneczniki - na kolejną wiosnę rozszerzam produkcję i dojdą jeszcze owocowe drzewa, jak bym miała większy ogródek to bym nawet kury hodowała

- odkąd zostałam mamą naprawdę przyglądam się temu co jemy, kupuję tylko produkty bez E i innych polepszaczy no i Maks je tylko gotowane przeze mnie obiady, ciasta, racuszki i inne smakołyki, nawet budynie i kisiele sama mu robię - choć muszę czasem po nocach gotować, bo w dzień pracuję, potem chcę trochę z nim pobyć a nie przy garach - ale uważam, że warto! przynajmniej synek poznaje smaki mojego dzieciństwa i już teraz jest takim smakoszem, że raczej świństwa z Mc go już nie zachwycą

jedyne moje ustępstwo to frytki

bo sama też je lubię, to nie będę hipokrytką i dziecku nie zabronię

!
ufff przepraszam, że się tak rospisałam, ale mam trochę hopla na tym punkcie, a jak widzę czym ludzie faszerują swoje dzieci to zgroza .....