Pokhara ja tez lata 70te...u mnie w zasadzie sytuacja z informowaniem w pracy byla dosc...dziwna..Szefowa dowiedziala sie praktycznie od razu, mam nieco skomplikowana sytuacje zawodowa, jestem od listopada na L4, wiec przeszlam na swiadczenie rehab. i w pracy wymyslili sobie, ze MUSZA mnie zwolnic po uplywie pierwszego okresu swiadczenia. Wiec szybciutko zadzwonilam do PIP i okazalo sie, ze moga, a nie musza, wiec szybciutko, bo za trzy dni miala mi sie rozwiazac umowa, dostarczylam zaswiadczenie, ze jestem w ciazy. Skutkiem tego zwolnilam sie tylko z pol etatu, bo pracowalam na 1,5. Zostal mi caly etat, ale zanim pojde na L4 ciazowe, pewnie bede musiala wrocic na jakis czas do pracy, co mnie nieco martwi, bo pracuje z uposledzonymi dziecmi i mlodzieza, zmiany wypadaja roznie, plus jest taki, ze mnie nie moga na nocki wrzucic, a to bylo najbardziej meczace...ale powiem szczerze - z checia wroce chociaz na jakis czas, bo mi ich brakuje strasznie....a poki co nie czuje sie zle, zreszta nie mam sie co martwic na zapas, swiadczenie mam poki co do listopada, a pozniej sie zobaczy, bo jeszcze jeden zabieg kolana przede mna...