reklama

Kwiecień 2009

to mnie najbardziej denerwuje---przeciez to nie jest zadne negowanie religii tylko chec milosci i to tej najpiekniejszej
a w ogole to ksieza w sumie nie powinni wypowiadac sie w kwestii rodziny
 
reklama
wiecie co denerwuje mnie od jakiegos czasu temat in vitro i to jakie budzi kontrowersje.Jesli para nie moze miec dzieci a ten sposob zagwarantuje im bycie rodzicami to dlaczego nie?a juz dobija mnie rozwazanie tego tematu pod katem etycznym,religijnym czy moralnym.Co jest w tym zlego??

przepraszam ze tak wyskoczylam z tym tematem ale tak jakos mnie wzielo:dry:

I mnie to wkurza, skoro to takie nieetyczne i niereligijne to przeszczepy organów, czy przytrzymywanie przy życiu też w takim razie powinno kontrowersję wywoływać. To moje zdanie mimo, że jestem chrześcijanką.
 
Ostatnia edycja:
wlasnie Frezja to taki nielogiczny brak konsekwencji! ja rozumiem ze kosciol jest przeciwny aborcji czy antykoncepcji --jakos umiem to logicznie wyjasnic ale in vitro??? ile osob jest dzieki temu szczesliwy.Jak weszlam dzis sobie na atek mamus staraczek to wieje tam mimo wszystko nie tylko nadzieja ale i tez smutkiem...i dlaczego te kobiety maja nigdy nie doswiadczyc najwiekszego szczescia na swiecie???
bylyby na pewno w stanie opuscic chrzescijanstwo w zamian za bycie mama
 
Serniczek w piekarniku:-)

u nas tez lozeczko bedzie w naszej sypialni, ale tak jak pisze Ma_Dunia dla wlasnego spokoju zastanawiam sie nad tym zakupem, zastanawia mnie tylk jeszcze czy to urzadzenie sie sprawdza... bo do tanich to ono nie nalezy :baffled: wiec jak juz sie zdecyduje to chce wiedziec czy warto
Odkupilam uzywany od kumpeli, mowila, ze trzy razy im wylo, mam szczera nadzieje, ze sie nie przyda, ale - dla swietego spokoju mamy;-)

wiecie co denerwuje mnie od jakiegos czasu temat in vitro i to jakie budzi kontrowersje.Jesli para nie moze miec dzieci a ten sposob zagwarantuje im bycie rodzicami to dlaczego nie?a juz dobija mnie rozwazanie tego tematu pod katem etycznym,religijnym czy moralnym.Co jest w tym zlego??

przepraszam ze tak wyskoczylam z tym tematem ale tak jakos mnie wzielo:dry:
Rozumiem Cie doskonale. Mnie tez szlag trafia, kiedy na pewne tematy wypowiadaja sie osoby albo nie majace pojecia, o co chodzi, albo takie, ktorych to nie dotyczy.

Kurcze, zmeczylo mnie to przygotowanie ciacha...teraz sie opijam sokiem z liczi, a na kolacje dzisiaj bardzo niezdrowo - mam straszliwa ochote na zuple chinska:-)
 
wiecie co denerwuje mnie od jakiegos czasu temat in vitro i to jakie budzi kontrowersje.Jesli para nie moze miec dzieci a ten sposob zagwarantuje im bycie rodzicami to dlaczego nie?a juz dobija mnie rozwazanie tego tematu pod katem etycznym,religijnym czy moralnym.Co jest w tym zlego??

przepraszam ze tak wyskoczylam z tym tematem ale tak jakos mnie wzielo:dry:

nie wiem co bym zrobiła w sytuacji problemów z zajściem w ciążę więc ludzi, którzy się na to decydują nie osądzam .... ale in vitro polega na zapłodnieniu kilku komórek jajowych, a wybiera się jedną najsilniejszą a resztę odrzuca (nie wiem co z nimi robią:confused:) a ten fakt budziłby moje wątpliwości i głębsze zastanowienie nad decyzją
poza tym to jednak trochę podejście konsumpcyjne - ja chcę i koniec, i muszę to mieć, bo w dzisiejszym świecie wszystko można mieć, a przecież nie tylko o to "manie"chodzi ..... może bym o adopcji pomyślała ... szczerze mówiąc nawet teraz o tym zdarza mi się myśleć, że mogłabym trzecie dziecko zaadoptować:blink:
 
mnie w tej całej dyskusji o in vitro wkurza na maxa jeszcze jedno - pomysł refundacji tylko dla małżeństw, państwo jest do jasnej ciasnej świeckie, refundacja z jego budżetu, który składa się w jakiejś części z moich podatków, i przy ich płaceniu nikt nie pyta mnie o to czy mam z kimś ślub czy nie, wszyscy jesteśmy w tym względzie równi
 
a w ogóle to ale dziś przekrój tematów :-D od rankingu komórek, przez nasze codzienne menu po głębsze przemyślenia nad invitro:-D:-D:-D

Ma Dunia - fajnie, że jesteś dobrej myśli, na pewno szyjka da radę jeszcze te 2 tygodnie jak będziesz grzeczna:happy: mój Juluś trzyma kciuki za Twojego Julusia;-) ( i liczy na rewanż w poniedziałek - bo mam wizytę i zobaczymy co z tym moim rozwarciem:confused:)

aniołek - nieźle z tymi skurczami - u mnie odwrotnie ja coś czułam a na zapise nic - następne ktg po poniedziałku
 
ale in vitro polega na zapłodnieniu kilku komórek jajowych, a wybiera się jedną najsilniejszą a resztę odrzuca (nie wiem co z nimi robią:confused:) a ten fakt budziłby moje wątpliwości i głębsze zastanowienie nad decyzją
poza tym to jednak trochę podejście konsumpcyjne - ja chcę i koniec, i muszę to mieć,

Ale przecież w przyrodzie też tak jest, że wygrywają najsilniejsze komórki, prawda? Stąd tyle poronień w pierwszych tygodniach ciąży. Tak samo dochodzi do selekcji...Dla mnie to sytuacja analogiczna. Poza tym podejście konsumpcyjne wpisane jest w nasze czasy: kupujemy, wydajemy (nie trzeba szukać daleko - wystarczy spojrzeć na nasze zakupy maluszkowo-ciążowe;mnóstwo rzeczy kupionych, bo "chcę i mi się podoba i muszę to mieć" :)). Wydaje mi się, że mnóstwo par, które pragną mieć dzieci i większość z nas, jeśli nie wszystkie, na tym forum, gdyby nie mogło ich mieć, nie zawahałoby się przed zapłodnieniem in vitro.
Co do stanowiska kościoła - nie popieram. Księża krytykują postęp medyczny w kwestii in vitro, ale w kwestii chorób już nie. Pokażcie mi księdza, który - gdyby zachorował na raka w wieku 30,40,50 itd. lat - odmówiłby leczenia, bo tak chce Bóg i taka jest naturalna selekcja....

Oczywiście wiadomo in vitro droga sprawa i mnóstwo osób interpretuje to jako "kupowanie dziecka", ale z drugiej strony "naturalne planowanie rodziny" też wiąże się z odpowiedzią na pytania typu "czy nas teraz stać na dziecko"???? No i procedury adopcyjne też kosztują...zresztą łatwiej zaadoptować dziecko ludziom zamożnym niż biednym. Nie wiem nawet, czy biedni mogliby adoptować - wątpię. Wniosek jaki się nasuwa: w opiniach dotyczących in vitro, które słyszymy w TV, kościele itd. dominuje obłuda i absolutny brak konsekwencji. A często też bezmyślność i kompletna głupota.
No to się wygadałam :)
 
Ostatnia edycja:
mnie w tej całej dyskusji o in vitro wkurza na maxa jeszcze jedno - pomysł refundacji tylko dla małżeństw, państwo jest do jasnej ciasnej świeckie, refundacja z jego budżetu, który składa się w jakiejś części z moich podatków, i przy ich płaceniu nikt nie pyta mnie o to czy mam z kimś ślub czy nie, wszyscy jesteśmy w tym względzie równi

przecież są śluby cywilne i w tym zamyśle nie chodzi o branie ślubów kościelnych tylko o wzmocnienie gwarancji stworzenia pełnej rodziny, że państwo nie będzie sponsorowało dzieci z niepełnych rodzin, które potem jeszcze może musieć wspierać finansowo - jak nie ma ślubu pojawia się kwestia uznania przez domniemanego ojca - pod względem prawnym to trudne tematy - a jak facet się rozmyśli, bo to kobieta tak bardzo chciała mieć dziecko, a on się jedynie biernie zgadzał, to co? ... hmmm generalnie trudna dyskusja ...... dla jasności nie jestem ani przeciw in vitro ani przeciw refundacjom - tylko temat nie wydaje mi się taki czarno-biały i jednoznaczny:happy:
 
reklama
Ale przecież w przyrodzie też tak jest, że wygrywają najsilniejsze komórki, prawda? Stąd tyle poronień w pierwszych tygodniach ciąży. Tak samo dochodzi do selekcji...Dla mnie to sytuacja analogiczna. Poza tym podejście konsumpcyjne wpisane jest w nasze czasy: kupujemy, wydajemy (nie trzeba szukać daleko - wystarczy spojrzeć na nasze zakupy maluszkowo-ciążowe;mnóstwo rzeczy kupionych, bo "chcę i mi się podoba i muszę to mieć" :)). Wydaje mi się, że mnóstwo par, które pragną mieć dzieci i większość z nas, jeśli nie wszystkie, na tym forum, gdyby nie mogło ich mieć, nie zawahałoby się przed zapłodnieniem in vitro.
Co do stanowiska kościoła - nie popieram. Księża krytykują postęp medyczny w kwestii in vitro, ale w kwestii chorób już nie. Pokażcie mi księdza, który - gdyby zachorował na raka w wieku 30,40,50 itd. lat - odmówiłby leczenia, bo tak chce Bóg i taka jest naturalna selekcja....

Oczywiście wiadomo in vitro droga sprawa i mnóstwo osób interpretuje to jako "kupowanie dziecka", ale z drugiej strony "naturalne planowanie rodziny" też wiąże się z odpowiedzią na pytania typu "czy nas teraz stać na dziecko"???? No i procedury adopcyjne też kosztują...zresztą łatwiej zaadoptować dziecko ludziom zamożnym niż biednym. Nie wiem nawet, czy biedni mogliby adoptować - wątpię. Wniosek jaki się nasuwa: w opiniach dotyczących in vitro, które słyszymy w TV, kościele itd. dominuje obłuda i absolutny brak konsekwencji. A często też bezmyślność i kompletna głupota.
No to się wygadałam :)

Podpisuję sie pod tym :tak::tak::tak:
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry