reklama

Kwiecień 2009

Hej,Dziusia,jak masz zamiar po świetach to nie wiem czy poczekam:baffled: Ja się po prostu bardzo,bardzo źle czuję.Nie mogę się ruszyć z bólu,nogi,ręce i twarz mam 5 razy takie jak zwykle,rzygam nawet wodą.Ale syn po terminie był i mnie to bardzo przeraża:baffled:
Koga,udanej imprezy !!!
Zuziunia,mi krwisty odszedł miesiąc wcześniej za pierwszym razem (a teraz jeszcze nie).:baffled:
Madzia,no i dobrze,ze koleżanki nie męczą.Bo jeśli dziecko nie gotowe to wywoływanie nic nie da.Moja koleżanka jak już pisałam 42 kończy,trzy próby z oksytocyną i nic.Tylko się nacierpi.
Ech,dziewczyny jeszcze trochę tylko:zawstydzona/y:
 
reklama
Hej,Dziusia,jak masz zamiar po świetach to nie wiem czy poczekam:baffled: Ja się po prostu bardzo,bardzo źle czuję.Nie mogę się ruszyć z bólu,nogi,ręce i twarz mam 5 razy takie jak zwykle,rzygam nawet wodą.Ale syn po terminie był i mnie to bardzo przeraża:baffled:
Koga,udanej imprezy !!!
Zuziunia,mi krwisty odszedł miesiąc wcześniej za pierwszym razem (a teraz jeszcze nie).:baffled:
Madzia,no i dobrze,ze koleżanki nie męczą.Bo jeśli dziecko nie gotowe to wywoływanie nic nie da.Moja koleżanka jak już pisałam 42 kończy,trzy próby z oksytocyną i nic.Tylko się nacierpi.
Ech,dziewczyny jeszcze trochę tylko:zawstydzona/y:
no ta moja kolezanka tez juz po terminie
 
Trochę mi się humorek popsół, ale nie będę was zamęczać tym. Poprostu niektórzy ludzie mnie okropnie denerwują - coraz więcej ludzi :baffled: Żałuję podjęcia się tego remontu, bo wolałabym coś wynająć i nikt by się nie wpierniczał. No ale cóż, jak będzie trzeba, to zmienię zamki i zamknę się przed wszystkimi :dry:
 
Dziusia Gabi ma racje z tym czekaniem do poświetach to ja chyba nie dam rady:tak: buty mi na nogi nie wchodza,i ogólnie wygladam jak napompowana.
Całą noc wszystko mnie bolało a teraz tez nie lepiej.Najgorzej ze az kręgosłup mnie boli a w sumie poodkurzałam i przetarłam podłoge.
M zrobił obiadek i teściowa była ale juz poszła;-)
Gabi racja ze to juz nie długo bo jak tyle wytrzymałysmy to te pare dni tez damy rade ale to juz takie zniecierpliwienie....:sorry2:
 
Hej, to ja na moment. Nie mogę uwierzyć, że to już jutro po południu :szok::-D. Trzymajcie kciuki.

Ps. Mężowi dałam numer do Szczęśliwej. Mam nadzieję, że nie zapomni wysłać sms-ka :-p, jakby się w stresie nie spisał to ja wyślę jak już jako tako dojdę do siebie.
 
witajcie ja dopiero moge do was zajrzec. jestem chora, myslalam, ze juz mnie nie wezmie, ale niestety, glowe mi rozsadza, klucha w nosie, klucha w gardle, miesnie bola i ogolnie masakra:-(
nenius ja tez trzymam kciuki:tak:
chyba wszystkim nam zaczyna sie zalaczac zmeczenie i zniecierpliwienie ciaza, a im blizej finiszu tym jest gorzej:tak: ale to naturalne, wytrzymalysmy tyle, to te kilka czy kilkanascie dni nie robi roznicy:tak: kurde latwo powiedziec gorzej z realizacja. ja jakos nie mysle o porodzie narazie moze dlatego, ze wiem, ze dzidzia pojawi sie na swiecie wtedy kiedy zechce, a biorac pod uwage, ze olek urodzil sie tydz. po terminie i porod byl wywolywany, to nie chce sie stresowac i wyczekiwac porodu, tym bardziej ze 21 kwietnia czyli 5 dni przed terminem mam miec cc. a nawet jesli mialabym rodzic sn to napewno nie przeocze skurczy i oznak porodu:tak:
 
reklama
Nenius - i ja jutro mocno będę zaciskać pięści za Ciebie i maleństwo.

Mój humor nadal do bani - nic mi się nie chce, za oknem deszcz, w TV nic ciekawego, a za pożyteczne rzeczy nie chce mi się zabierać. Cóż, może jutro będzie lepiej...
Jako ostatnią deskę ratunku na poprawę humoru zamówiłam sobie... pizzę. Tylko potem wagę muszę baaardzo głęboko schować, a najlepiej wyrzucić :sorry2:
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry