reklama

Kwiecień 2009

Ja obstawiam chlopczyka - dla dobra Kluchy, bo jak cos obstawiam, to zawsze jest odwrotnie, a mysle o jej wozku:-)
Udalo nam sie byc godzine na dworze, pozniej syrena sie wlaczyla. Teraz spi w lezaczku z kotem u stop:-)
a mnie leb napier** ...
 
reklama
kluchy uparciuch nie daje za wygraną:-D
ale też mi się wydawało, że po odejściu wód powinni szybcieciążę rozwiązać:baffled: przy moim pierwszym porodzie dali mi 12 godzin potem wkracza ryzyko infekcji skoro pęcherz otwarty:baffled:

co do hippa laktacyjnej - ja piję 1 dziennie i lubię ją i mam nadzieję,że działa dobrze na trawienie, a że jem wszystko to wspomagam się herbatką, bo chyba tej z kopru włoskiego nie byłabym w stanie pić:-p

adusia - biedaku!!!, a gdzieś czytałam ostatnio, że sojabardzo uczula i pamiętam że mnie to strasznie zdziwiło:baffled: - no nic ze względów smakowych chyba niewiele tracisz, chyba, że jesteś wielbicielem soi;-)

ja dziś znowu sama z maluchami, jeszcze sąsiadka przyszła ze swoim po czym .... zasiadła przed laptopem i słowem się do nich nie odezwała i absolutnie się nimi nie zajęła:baffled: ech przynajmniej Maks miał kompana do zabawy ... padnięta jestem lekko bo Juluś miał "wisielczy" nastrój tzn.miał nastrój na wiszenie przy piersi;-) + spacerek z wózkiem i Maksem na rowerku przez las, gdzie co chwilę musiałam zapychać po wertepach Maksa na rowerku:sorry2:
 
Hej dziewczyny!
Byliśmy dziś na spacerze i zakupiłam sobie herbatkę na laktację. Moja Mała przy cycu jest leniwa - prawie od razu odlot i muszę ją trącać, żeby ssała:zawstydzona/y:. Na spacerku i po spała jak aniołek.
bluebell - mleczko już wczoraj kupione i nad ranem nawet 50 ml wypiła:-p. Ale szkoda mi zaprzestać karmienia:-(.
Czy myślicie, że mała może być przestraszona? Bo byli znajomi z 4 letnim synkiem, a on klockami tak nawalał przy łóżeczku małej i już nockę miałam odjazdową. Może wymyślam, ale sytuacja wygląda bez wyjścia.:zawstydzona/y:
Co do kluchy - obstawiam dziewczynkę:-)
 
Cześć Dziewczyny!!!:happy2:

Ja znów pewnie tylko na moment, wykorzystując chwilę, kiedy Ania zasnęła. A dzisiaj strzela 5-minutówki, więc zobaczymy jak będzie.
Ania jutro kończy pierwszy tydzień życia. :-D:-D:-D
Jest cudowna, choć bardzo męcząca i wymagająca. Początkowo wydawało się, że to istny aniołek - tylko jeść i spać. Widocznie to zmęczenie po porodzie tak działało, bo w domu bardziej się "uaktywniła". Często właśnie zasypia na chwilę, albo wogóle nie chce zasnąć. Dziś "po cycu" była 5-minutowa drzemka, a potem półtorej godziny nosiłam ją na rękach, mówiłam do niej, śpiewałam, bo tylko wtedy była spokojna.:sorry2:
Najgorzej, że Ania ze swoim przyjściem na świat wstrzeliła się niezbyt trafnie - na 7 dni mój mąż miał 6 dyżurów!!!:szok: Dziś na szczęście ostatni i weekend calutki spędzimy razem. Ciężko było przez te dni, zwłaszcza nocami, ale i w dzień - wszystko sama, nikt nic nie poda, nie potrzyma, no i jeszcze bolące nacięte krocze :-( - masakra!
No ale jakoś daję sobie radę, raz jest lepiej, raz gorzej, czasem sobie muszę ulżyć i popłakać, ale jak widzę uśmiechniętą twarz córeczki, jej minki, albo spokój i bezpieczeństwo kiedy śpi - wiem, ze dam radę. Muszę dać, jestem przecież jej mamą, co nie?
Narazie problem z karmieniem wychodzi na prowadzenie - po pierwsze dla mojego głodomorka mam za mało pokarmu, po ostatniej nocce jak mnie wyssała, miałam przez pół dnia dwa pustawe flaki - muszę chyba sięgnąć po jakieś wspomagacze. Macie coś sprawdzonego??
Po drugie moja jedna brodawka jest nie do końca wykształcona i mała nie potrafi jej ssać. Narazie używam kapturka i "naciągam" brodawkę tłokiem od strzykawki, są pomału efekty, ale Ania jest bardzo niecierpliwa, szybko sie zniechęca i włacza syrenę alarmową.
Nie myślałam, ze to wszystko będzie takie trudne, jeszcze dużo musimy się nauczyć..... Trzymajcie za nas kciuki!:tak:

Nie mam dziś niestety mozliwosci nadrobić co u Was, mam nadzieję, ze wszystko dobrze - każdej z Was tego życzę. Niech maluszki będą zdrowe, radosne i wynagradzają kazdy trudniejszy moment.:tak:
Gabi - twojej Ani szczególnie dużo zdrówka!!!

Co do Kluchy też myślę, ze będzie uparta dziewuszka.
I takze dziwi mnie to czekanie - mi odeszły wody i też nie miałam żadnych, najmniejszych nawet skurczy. Ale w szpitalu od razu podłaczyli oksytocynę i wszystko ruszyło.
O właśnie, moze jak mój Andrzej będzie wreszcie w weekend w domu, opiszę swój poród. Bo wreszcie zapomnę... ;-)

Trzymajcie się ciepło!!! Mam nadzieję, ze z każdym dniem będę lepiej zorganizowana i częściej uda mi się zaglądać na forum.
 
Ech,a ja znowu spędziłam,chyba 1,5 godz. w gabinecie.Tym razem hematologa.Mamy milion badań.Trombocytopenia po urodzeniu u obojga ,niedobór masy ciała i wzrostu u syna i jego dotychczasowe wyniki,moja i Ani cytomegalia plus moja niezdiagnozowana bardzo chora siostra razem nieciekawie to wygląda:zawstydzona/y::no:
Nie mam siły nawet myśleć.
Po za tym powinniśmy porobić badania po urodzeniu M,a wszyscy mi wciskali,że wszystko dobrze.A w takich przypadkach zabezpiecza się kolejne dzieci,a tak ryzykowaliśmy życie Ani.
Dobranoc.
Ciekawe jak tam Klucha na polu walki.
 
reklama
ee kochane w irlandii i uk to chyba inaczej jest bo mi jak wody odeszly to kazali wrocic za 36 godzin jakby nic sie nie zaczelo dziac na szczescie sjkurcze same przyszly po 2 godzinach
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry