Wiecie co, mój chłop zwariował. Córke karmiłam piersią 20 m-cy, synka teraz 2m-ce i juz nie mam pokarmu, a mojemu sie raptem przypomniało, że on by chciał mleka spróbować i sie dorwał do moich cycków i zaczął cycać...... no wariat


hi hi ale nic z tego, spóźnił się biedaczek
u mnie niestety mam z tym mały kłopot - dla mnie dobrze wypieszczona mleczarnia to podstawa zadowolenia z wit. S., mojemu M. mleko nie przeszkadza, ale ja jakoś nie do końca umiem się odprężyć, jak wiem, że ono tam wypływa "w trakcie"

poza tym sutki zrobiły mi się strasznie wrażliwe na jakikolwiek inny dotyk poza moim maluszkiem. nawet jak zakładam stanik, to czasem aż cierpnę od nieprzyjemnego uczucia takiego szorowania po nich.
Ja się niestety przejadłam i u małej pojawiły się wypryski na twarzy. Odstawiłam i po 3 dniach ok. poza tym one teraz takie sztuczne

.
u mnie po truskawkach ani śladu wyprysków, za to po czerwonych czereśniach - a i owszem. Nie wiem, czy to skutek pryskania jakimiś syfami, czy nie, bo żeby było śmieszniej to, po białych czereśniach z działki babci mojego M. maleństwu nic nie było.
a w ogóle to witam się z Wami serdecznie!
czytałam sukcesywanie, ale najpierw tydzień byłam u mojej mamy, a teraz na długim weekendzie u teściów i nie bardzo było jak i kiedy pisać. U moich rodziców było super - dużo rąk do bawienia, a że dzieci w rodzinie dość sporo, to i doświadczonych "zabawiaczy" się kilku znalazło. Najbardziej byłam wdzięczna mojej mamie, która w nocy młodego po karmieniu zabierała do siebie, a ja już nie musiała się rozbudzać, zeby jego uśpić
za to u teściów było.... hmmmm.... poprawnie.... przez pierwszy dzień. To naprwde wporzadku ludzi i w ogóle, ale płacz naszego dziecka im działał na nerwy. i nawet nie to, że głośny czy cos, tylko że wg nich dziecko albo spało, albo się darło. Więc sie nasłychalismy, jak to ne mamy serca, bo nie umiemy go upokoić od razu, że mamy dawac espumisan przy każdym krzyku, bo szwagierce pomógł, że koniecznie poić koprem, dopajać wodą, nie kąpać, bo potem jest pobudzony itp. wiem, zę niektóre z tych sposobów u innych dzieci skutkują, ale nie u Jaśka, wiec takie gadanie non stop tylko mojemu M. i mnie podnosiło nerwy. najgorzej było nocami - ostatniej już byłam tak zeschizowana, że mały zacznie swój rytuał 2 godzinyych pobudek na jedzenie połączonych z krzykiem, ze nie spałam od 2.
dobrze jest wrócić do domu:-):-):-):-):-)
no i się pochwalę - do obu dziadków jechaliśmy po ok. 3 godz. pociagiem, z wózkiem z gondolką i masą betów i ... przetrwaliśmy


także czuje, że chrzest bojowy z podróżowaniem już za nami.
miło było Was doczytać


uściski, lecę prasować.