Czesc dziewczyny :-). Wyjątkowo późno do kompa siadam, bo rano zaliczyłam szczepienie. Teraz Julcia pięknie sama przysnęła, zupka własnie się studzi - bede miksować na krem, zmywara hula, w chałupie jako tako ogarnięte, a drugie danie błyskawiczne będzie (czyli makaroni + pieczone piersi z kurczaka). Surówki niejadalne, wiec się nie wysilam ;-)
Adusia wiesz - z tą zonglerką daniami u mnie bardzo podobnie :-). Preferencje kulinarne rodzinki: m. w zasadzie wszystko, czasami jak nie smakuje narzeka. Misia: mączno-mleczna; najchętniej jada pierogi, kopytka, knedle. Mięso dla niej jest prawie niejadalne (poza pulpetami z piersi kuracza w obowiązkowym sosiku). Szymek - mięsny ale bezmleczny (alergia na białko). Zupy oprócz rosołu - niejadalne a krem z brokułow czy marchewkowa wrecz trujące ;-) Jak ugotuje pod jedno dziecko - drugie narzeka... jak pod siebie, żadne nie chce

.
A odkąd siedze w domu z Julcią starszaki wymusiły codzienne gotowanie, stwierdzając że "
obiady w szkole są paskudne "(dotąd jadły - szkolne obiady gotuje przedszkole - dzieci nigdy po nich nie mialy sensacji żołądkowych, a nawet chwaliły nieliczne dania ), a jak im wykupie "
będa wyrzucać"

No to gotuje.
Aczkolwiek niechętnie, bo i tak zawsze któreś narzeka
Trzymajcie sie kobitki. I wiele ciepłych mysli ode mnie dla
Szwedki.