^kawka^ - ja wczoraj degustowałam miody "prosto z pasieki" na świątecznym jarmarku. Dzisiaj robiłam test na glukozę 50g i na czczo miałam 69,1 (norma jest od 70 do 100), a po glukozie 89.
Kwietniówki!!! - pamiętajcie, żeby zabrać połówkę cytryny do badania glukozy!!! ;-)
Mnie dzisiaj chcięli wykończyć :-( Najpierw kują, każą przyjść za godzinę i kują drugi raz. A mnie uciekła żyła i pani laborantka grzebała mi igłą w ręce, po czym stwierdziła, że "rośnie" i musi wyjąć (co rośnie do cholery???!!!). Jak już znalazła żyłę, to okazało się, że igła się zapchała

No to dawaj mi tę krew z palca! Pierwszy i ostatni raz sobie dałam. Do tego pani laborantka wzięła złą probówkę, bo taką do morfologii, która nie bardzo chciała tę moją krew ssać. Ała

W trakcie całego procederu dostałam histerycznego śmiechu, który mnie trzymał pół godziny, na samą myśl o tym co mi zrobili dostawałam napadu
Moja hemoglobinka sprzed tygodnia (10,4) zmusiła mnie do badania poziomu żelaza, a wynik był 75,4 (norma 60 - 180), także nie jest jeszcze bardzo źle. może to dzięki miodkowi, który wczoraj zakupiłam i słodzę nim herbatkę, a na celu ma wyrównanie poziomu żelaza ;-)
Życzę milego wieczorku, a z okazji mojej fajniusiej glukozy zjem sobie mega deser lodowo - owocowo - galaretkowy z bitą śmietaną
