reklama

Kwiecień 2009

Cale poprzednie lato spedzilam z kumpela i jej bobaskiem (urodzonym w polowie maja) na Mazurach. Duzo czasu nosilysmy ja w chuscie i nigdy sie nie zgrzala ani nie przepocila. To zalezy moze jaka chusta....No i nie trzeba kupowac tej wiazanej na kilka sposobow. Kumpela akurat kupila taka'lodeczke' zapinana na 1 klamre, wiec zakladalo sie doslownie w kilka sekund.

a nad ta chusta z ta klamra to zastanowiła bym się bo widziałam u koleżanki i rzeczywiście coś fajnego w niej jest.
 
reklama
A ja nie wiem z tą chustą.
Ja na odwrót jestem zwolenniczką,bujania,przytulania:-p a dziecko mimo to się nie przyzwyczaiło.Zależy chyba od dziecka.
Tak sobie myślę,że awaryjnie w domu to może by się przydała.Jak przy starszym trzeba coś zrobić,a małe przy cycku:sorry2:
Ale tak ogólnie to jakaś niewygodna mi się wydaje.Ja zawsze pilnowałam,żeby M miał swobodę ruchów,więc tak żeby nosić na dłużej to mi jakoś wydaje sie niezdrowo:dry:
No i zależy co z bioderkami,bo jak jakiś problem to nie wolno.Jak coś z napięciem mięśniowym też nie można.Chyba sie wstrzymam z kupnem.
 
a jeżeli chodzi o owieczkę to ja kupiłam ja mojej chrześnicy i moja siostra czyli jej mama i Justynka bardzo lubią owieczkę :rofl2: Mojej Zuzi tez chce kupić:tak:
Siostra mówi ze jak Justynka była malutka to takie miarowe bicie serduszka ja bardzo uspakajało teraz służy jako przytulanka. Justynka nawet ładnie zasypiała przy owieczce.
 
klucha09 nio to jak cie prosze relacje napisz malymi literkami:-D hi hi bo ja mam taka chetke na nie, ale jutro nie bede miala czasu robic, a jakby nie bylo troche zabawy przy tym jest:tak:nio, ale chyba do niedzieli nie wytrzymam:dry: pewnie zrobie wczesniej:tak:
 
reklama
ja na temat chusty nie wypowiem się to znaczy moja szwagierka kupiła sobie i nosi niunie w tej chuście i jest bardzo zadowolona. Ale przez to noszenie tak ja przyzwyczaiła do tego ze nie może sobie z nią rady dać bo tylko by chciała przy mamie i na raczkach. a właśnie się tego obawiam .
Ja jestem przeciwniczka wszelkiego kołysania , bujania i usypiania na rękach. Marlenke zawsze usypiałam w łóżeczku , nie bujałam i zawsze była aniołkiem:rofl2: nosiłam ja oczywiście w zależności od potrzeby ale ani chusty nie używałam ani nosidełka ..nie było mi to potrzebne.
Tu popieram....O chuscie mysle glownie jako o wyjsciu awaryjnym np. w razie kolki, jak juz mi od noszenia rece uschna - z Oliwia tak mialam....i to przez prawie 3 miesiace non stop cale dnie i noce sie darla......Jesli chodzi o reszta czasu sama sie soba potrafila chwile zajac i pobawic, nie musialam jej nosic non stop na rekach. Usypialam tez tylko w lozeczku i bez bujania - bo to potem katastrofa jest. Jak patrze na moja siostre to mi jej zal ale sama sobie winna - ma 2 dzieci. Jedno 4 lata, drugie prawie 2 lata, 3-cie w drodze (bedzie w X.2009). Ona obydwoje dzieci usypia conajmniej po godzinie kazde, potem jeszcze wstaja do niej po 2-3 razy w nocy kazdy i to na zmiane. Co bedzie jak sie 3cie urodzi??? Katastrofa. Dlatego swojego drugiego bajbika tez nie zamierzam rozpuszczac, tak jak Oli : Mam nadzieje ze sie uda i ze jak moja dzielna krolewna w wieku 10 miesiecy zacznie samo zasypiac i noce przesypiac :)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry