reklama

Kwiecień 2009

czasami jak narzekam na te moje niby przypadlosci to mysle duchu ze szczesciara ze mnie ze nic mi w sumie nie jest
i nie wyobrazam sobie strachu ktory towarzyszy matce ktora boi sie o zdrowie lub zycie wlasnego dziecka.Czasami wchodze na watek mamus aniolkowych i podziwiam szcerze te kobiety-ich sila jest godna podziwu nie wiem czy bym ja w sobie miala....
Sila znajduje sie wtedy kiedy jej potrzeba. Jak moja miala 2 lata i wszystko bylo juz prawie dobrze (zaczela sie rozwijac w prawidlowym tempie i zdrowiec w oczach), nagle dostala kilka serii bardzo powaznych atakow (np 5 dni z rzedu po kilkanascie/kilkadziecsiat atakow, prawie zero wybudzenia i kontaktu z dzieckiem) i sie nagfle okazalo ze moja praca z 2 lat poszla na marne. Dziecko przestalo wydawac dzwieki, znow porazenie lewej strony, problem z siadaniem i chodzeniem, nie mowiac o bieganiu. Ale wtedy musisz tylko szybko sie pozbierac, bo inaczej dziecku nie pomozesz i walczyc dalej. Wszystkie mamy maja taka wewnetrzna sile, tylko musza ja w sobie odnalezc. Grunt to nigdy sie nie poddawac.
O tym tez sie wkoncu kiedys zapomina - inaczej po moich przejsciach z Oli pewnie bym sie na 2-gie dziecko nie zdecydowala. A wydaje mi sie ze dzieki temu wszystkiemyu co sie nam przydarzyulo (choc teraz czasem wspominam to ze zgroza) mamy jeszcze lepszy kontakt i laczy nas jeszcze silniejsza wiez.....
 
reklama
Malutka i Famme bądzcie dobrej myśli!! Limit złych wieści na kwiecień został wyczerpany!! Teraz tylko będą dobre.
Malutka, lepiej sprawdzić i mieć czyste i spokojne sumienie.

Uszy do góry kobiety bo maluchy się urodzą rozbeczane ;-)
 
malutka w szpitalu napewno zrobia ci wszystkie badania i poobserwuja malego, bedziesz wiedziala na czym stoisz. wiem, ze martwi cie co z psami i domem jak twoj maz sobie poradzi, uwierz da rade, nie ma innego wyjscia:tak:. ja tez musialam zostawic olka jak bylam w szpitalu, jak mi polozna powiedziala, ze mam zostac to wylam jak bobr, ale m. poradzil sobie dopilnowal syna, dal rade pracowac i jeszcze odwiedzic mnie, a uwierz wasz synek jest teraz najwazniejszy i ten caly pobyt to dla jego dobra:tak: a reszta sie sama ulozy
niuni to fakt, ze kazda mama ma w sobie tyle sily, ze gory moze przenosic, jak sie juz nia zostanie to sie to wie. moja siostra ma corke z obustronnym rozszczepem wargi i podniebienia, wada serca i o wszystkim dowiedziala sie w dniu porodu, spedzila wiele dni przy lozku swojej corki i podziwialam jej opanowanie i sile, ale odkad sama jestem mama to stalo sie dla mnie naturalne
trzymam kciki za powodzenie zabiegu corci i za ciebie rowniez
 
Kainkas - to prawda z lekarzami, nie mogą przyjechać do porodu swoich pacjentek, chyba, że akurat mają dyżur. Utrudnione jest przez to także znieczulenie zewnątrzoponowe, bo nie można mieć swojego anestezjologa, a ich w szpitalach jak na lekarstwo i cały czas zajęci.

Malutka
to ja dla Ciebie dedykuję te 1000 stron i nie martw się :-)
 
a ja wlasnie wyprodukowalam solidnego posta i mi go gdzies wcielo:wściekła/y: a jakos nie mam natchnienia pisac znowu takiej epopei.. wiec tak pokrotce..
dziewczynki kochane wszystkie jestescie:tak: ciesze sie, ze trafilam na bb i dziekuje wam wszystkim:tak:
famme i niuni dziewczynki musimy wierzyc, ze wszystko bedzie dobrze.. jak nie my, to kto.. pamietajcie, ze wiara czyni cuda:tak:
nio a ja jakos na chwile zapomnialam o problemach itd.. mezus na poprawe nastroju wyciagnal mnie znowu na obiadek na miasto i na zakupki.. kupilam pizame do szpitala, ale powiem wam, ze bylo ciezko:dry: ledwo w xxl sie zmiescilam:szok: mezus sie smial, bo 3xl to juz tylko meskie byly:dry:
nio, ale znajac mnie pewnie wieczorem znow bede w zlym nastroju, bo mezus idzie na nocke ik zostaje sama w domu:zawstydzona/y: pewnie wlaczy mi sie glupie myslenie jak to zwykle bywa u mnie:zawstydzona/y: niop, ale poki co nastawilam sie na myslenie, ze wszystko z synusiem bedzie wporzadku, a mezus jakos sobie poradzi:tak: jesli by mnie trzymali tylko 4 dni to moze z glodu nie zemra przez ten czas;-) chyba bede musiala pogadac z tata i tesciowa, zeby mi mezusia na obiadek przygarneli, bo on pewnie sam jadlby tylko zupki z proszku:dry:
nio, a jesli chodzi o tesciowa to dzis zadzwonila do mezusia i stwierdzila, ze ona to by chciala, ze mna na zakupy sie wybrac.. chce nam kupic kolderke i takie rozne pierdolki i chce, zebym sama wybrala to co nam sie bedzie podobac:tak:
tak mi teraz wpadlo do glowy, ze duzo z was pisalo, ze chcialoby, zeby po porodzie byly z wami wasze mamy.. nio a u mnie to ostatnia osoba na ktora moge liczyc.. ona wcale sie nami nie interesuje, wiec na nia nie mam co liczyc.. zreszta chyba bym niechciala.. teraz nawet jak jej brat nie powie to nie bedzie wiedziala, ze w szpitalu jestem.. nie ukrywam, ze moje stosunki z nia sa tragiczne.. nio, ale pocieszam sie, ze mam wokol siebie duzo osob, ktore sa mi przyjazne.. tesciowie lepiej mnie traktuja niz ona:tak: ale jakos nie widze tesciowej mieszkajacej z nami:-D hi hi bedziemy sobie radzic sami;-)
 
malutka, famme, niuni napewno wszystko bedzie wporzadku ja w to wierze i wy tez mocno powinnyscie zamiast sie zamartwiac:tak:
Frezja ma racje jak z takimi humorkami zostaniecie to dzieci albo nerwusy sie urodza ale wiecznie zaplakane wiec wiecej wiary i usmiechu:tak:

ja juz w domku, mam szczescie bo moja mama mieszka blisko i zawsze moge na nia liczyc,mamy swietny kontakt,a najdziwniejsze ze moj maz tez nienarzeka na moich rodzicow nigdy sie niewtracali i wsumie sa lekko po 40(mama 43 a tata 47) jego jedna siostra ma 42 a druga 50,no i jest jeszcze jedna 36),jutro brat rano przyjdzie po Jule a tata wiezie mnie na kontrole do pulmunologa bo dzwonilam ze sie nienajlepiej czuje i mam rano przyjechac, kazala mi wziasc ventolin w areozolu i naszczescie pomoglo. Mialam dzis dzwonic dowiadywac sie o swoje wyniki ale jakos sie balam i stwierdzilam ze wytrzymam do 5 marca do wizyty, teraz brzuch mi stwardnial jak kamien ale naszczescie po no spie skurcze ustaly, zastanawia mnie tylko dlaczego lekarz nieprzepisal mi czegos mocniejszego na te skurcze tak was czytam ze niekture biara takie mocne leki rozkurczowe a moje sa z dnia na dziej mocniejsze i tylko na no spie jestem:confused: ech ale kto tam lekarzy zrozumie.

polowa tego co napisalam niema sensu ale jakas zakrecona jestem


witam w naszym gronie nowa kwietnowke
 
Ostatnia edycja:
Kamile85 nic sie nie boj do tysiaca musze z wami dobic i dopiero pojde do szpitala:-D hi hi inaczej nigdzie sie nie ruszam:-D hi hi nio chyba, ze macie zamiar przez te pare dni naprodukowac kolejny tysiac;-)
 
Kamile85 nic sie nie boj do tysiaca musze z wami dobic i dopiero pojde do szpitala:-D hi hi inaczej nigdzie sie nie ruszam:-D hi hi nio chyba, ze macie zamiar przez te pare dni naprodukowac kolejny tysiac;-)

Znjając kwietniówki to kto wie jak z tym 2 tysiącem będzie ;-);-);-) hihi

A ja właśnie zrobiłam segragację rzeczy Zuzi i właśnie włączyłam pierwsze pranie z 8 :szok::szok::szok: Nie licząc jeszcze pościeli, kocy, pieluch, ręczników.... oj się nazbierało toche tego:szok:
 
Malutka szkoda ze Kraków tak daleko bo pomoglibysmy z psami i obiadek dla meza tez by si znalazł.... 4 dni to nie duzo, Twój mąż da radę.:tak:
:tak:
Ja jutro ide na usg, a moja tez miala brzucholek mniejszy od reszty o 2tyg. Powiem Ci ze jak bylam w szpitalu(cukrzyca) to nikt z tej dysproporcji problemu nie robił, :tak:powiedzieli ze jest w normie. Mam tylko nadzieje ze za bardzo sie nie powiekszyla.:nerd::sorry2:

moja znajoma miala termin na 1 kwietnia i dzisiaj urodzila slicznego chłopczyka:)) niedługo bedzie czas na nas:biggrin2:
 
reklama
Tak zgadzam się z bluebell ja też narzekałam że boli,uwiera,kłuje,ciągnie albo odwrotnie nie ciągnie nie boli mało-dużo kopie....ale w porównaniu z naszymi bidulkami którym grozi szpital..to małe miki...

Dziewczyny trzymajcie się :tak::tak::tak:, i spokojnej nocy wam życzę bo jutro będzie lepiej;-);-);-)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry