Kurcze laski od godziny mam skurcze co 10min... Ehh... Wlasnie zrobilam kompiel i chyba sie troche uspokoilo... Jak ja nie lubie takich akcji...
Do tego matka mnie znowu wkurzyla bo dzwoni (ja akurat w srodku skurczu) i nawija o gorzkiej czekoladzie, po czym pyta "a co ty tak stekasz?",
ja "yyy skurcze mam"
ona "to jak cos to dzwon"
ja "wiem przeciez ktos musi zostac z Joshem"
tutaj dodam ze umawialysmy sie ze jak bede rodzic to ona bierze tydz wolnego zeby nam pomoc.
A ona " no ja jutro ide na popoludnie wiec tak zeby P wrazie co do 13byl spowrotem."
yyyy rozwalilo mnie to normalnie. To ja dziekuje za taka pomoc. To jest matka cholibka czy kolezanka (przy tym drugim bym zrozumiala)... To moze od poczatku pojade sama a P niech zostanie z Joshem i wogole nie bedzie musiala dupy fatygowac.... Wrrrr....
Sorrki za slownictwo ale naprawde czasami nie chce mi sie wierzyc ze to moja mam, bo jestesmy tak rozne...
Kurcze w krzyzu zaczelo mnie bolec... Idzcie sobbie, won skurcze won!
