reklama

Kwiecień 2011

Nie no, wozio nie jest nowy, poza tym stoi juz rozlozony jakis czas i troche go przykurzylo, wiec trza uprac, nie ma to tamto ;-) Tylko czekam az sie miejsce zwolni na nowe pranie. No i plus nasze juz czeka... Dzien w dzien robota :-) A to jeszcze nie wsio, bo i porzadki generalne trzeba bedzie juz powoli zaczynac... Lozeczko przygotwac... Przeraza mnie to wszystko :baffled: Na szczescie nastepny tydzien to ostatni tydzien w pracy i moze jakos nadgonie! :-)
 
reklama
Witajcie kobiety!
Dzisiaj dzien faktycznie niemrawy jakiś. Wstałam pełna zapału, o 9 co prawda, ale dzisiaj niedziela, więc nie mam wyrzutów. Pojechalismy w południe na giełdę staroci, u nas raz w miesiącu takie cos organizują, pooglądałam sobie co nieco, nic nie kupiłam, bo jakoś nic mnie nie powaliło, poza tym są inne ważniejsze wydatki niż jakies bibeloty.
Po powrocie obiad a po obiedzie drzemka i tak po tej drzemce się ogarnąć nie moge zupełnie.

Ja wózek gdy kupiłam to wyprałam - był uzywany, mimo, że stan idealny,ale jednak. Potem był zapakowany w folie i karton i stał na strychu. Odświeżę tylko gondolkę, bo od czasu do czasu siostrzeniec z niej korzysta, nie wiem tylko kiedy, tak na koniec marca to bym chciała miec wszystkona ostatni guzik zapięte i czekające juz tylko na Anielkę. Travelera wyprałam od razu po zakupie, więc juz prać nie muszę. Sprawdzę tylko, czy mi go teściowa z menem nie zadymili (palacze wstrętni) bo wtedy piorę ponownie.
Stałam się tak okropnie w ostatnich dniach - mimo, ze przez całą ciązę byłam to teraz się nasiliło - uczulona na dym papierosowy, że aż chora jestem!!! Mdli mnie okrutnie, aż do wymiotów prawie, ze o nerwach z tego tytułu nie wspomnę.
Aenye - wybacz mężowi gorsze dni, w szczytnym to wszak celu. Oby mu się udało :)

Ja ciuszków już prać nie muszę, bo poszykowane, tylko mi pieluchy zostały, tylko czekam aż się ślubny w końcu za malowanie pokoju weźmie, to wtedy popiorę i poprasuję. Muszę go znowu zmobilizować, bo coś go lenistwo wzięło. chyba jakis gry-plan rozpiszemy i sie tego będziemy trzymać.

joll - dobrze, że u Ciebie w porządku, szkoda tylko tych finansowych kłopotów, kurczę niestety zawsze się na nas coś zwala w nieodpowiednim momencie. Trzymam kciuki za pomyślne wyjście z impasu.

Morgaine - ja też chcę juz wiosnę!
 
sennie dziś jakoś. po obiadku była drzemka z której wyrwali mnie rodzice:) przyszli na spacer:)
M zaraz wraca z pracy, po drodze zajedzie po kfc, a co?! :)
A moja starsza jutro po 3 tyg siedzeniach w domu rusza do zerówy i co?, nie chce:) ale biorę się za nią bo czachę trza umyć :)
no i swędzawka się zaczyna. oszaleje!!!!!!!! już wpadłam na patenet i drapię się szczotką do włosów z kuleczkami na końcu :) seseseeee :) a plecy to rewir Igi, niech sie trochę na matce wyżyje :)

ja pranie mam dopiero jedno puszczone i uprasowane, ale luz, zdążę, muszę.
 
Witam wieczornie,
dzisiaj się czuję paskudnie. Wczoraj na wieczór spuchłam bardzo, stopy i dłonie głównie i mi to dokuczało. Rano wstałam to byłam jeszcze bardziej spuchnięta. No i oczywiście panika, co jest, bo po nocy to powinna zejść opuchlizna. Ból głowy cały dzień w dodatku mam. Mąż mnie zawiózł do mamy, bo musiałam odebrać od niej dokumenty. No i przy okazji zmierzyłam sobie ciśnienie i wyszło mi 136/104 :szok: A moje normalne jest najwyżej 100/70 a ostatnio u lekarki to 90/60. No i panika. Odczekałam jakiś czas, uspokoiłam się i mierzę znowu a tam 118/90. Siostra zmierzyła i miała niskie. Mama zaczęła gadać, że zepsuty ciśnieniomierz. To pojechałam z M do tesco do apteki i tam zmierzyłam, no i było 114/61, więc w normie. Odetchnęłam. Ale teraz się zastanawiam, który mówił prawdę :baffled: Zobaczymy, jak będzie z opuchlizną rano. Podobno takie puchnięcie silne w ciąży nie jest bezpieczne.

joll, dobrze, że ze zdrówkiem i Małą wszystko w porządku :) Szkoda, że z kolei finansowo kiepsko, ale trzymam kciuki, aby się wyjaśniło.
 
Cucumberku - tak, opuchlizna to poważna sprawa, zwłaszcza jak sie rano budzisz i masz spuchnięte nie tylko nogi i ręce ale i twarz - koniecznie IP!! Zwłaszca jak Ci towarzyszy ból głowy, wysokie cienienia.
 
acronka, no właśnie nie wiem co z tym ciśnieniem, bo wg aptecznego ciśnieniomierza miałam dobre. Jak jutro rano będę spuchnięta znowu to jadę na IP, tam mi przynajmniej normalnie zmierzą. Teraz mam spuchnięte tylko nogi, ale to od siedzenia, dłonie są w porządku.
 
Uważaj na siebie, bo normalnie to opuchlizna po nocy powinna zejść.A jak nie schodzi, to cos jest nie tak, lepiej sprawdzić. A ciśnienie - musiałbyś kontrolować najlepiej na jednym i tym samym kilka razy dziennie o tych samych porach, wtedy masz wiarygodne pomiary.

edit: - a i jak siedzisz/lezysz to nogi wyżej. I nie ograniczaj ilości spożywanych płynów.
edit2: http://www.poradnikzdrowie.pl/ciaza-i-macierzynstwo/ciaza/orzek-w-ciazy_34929.html
 
Ostatnia edycja:
Leżę bardzo dużo, bo muszę i nogi mam zazwyczaj trochę uniesione, bo zawsze pod nimi jest poduszka. Dlatego się zaniepokoiłam opuchlizną, wczoraj wypiłam butelkę wody mineralnej i dodatkowo herbatę itp. Dzisiaj też staram się dużo pić. Oby rano było w porządku. Ale przynajmniej Mała sobie nic z tego nie robi, bo kopie i się wierci jak zwykle :)
 
reklama
Cucumber z tą opuchlizną to też nie do końca tak... jak patrzę na fotki jak byłam pierwszy raz wciąży!! byłam w 9tym mcu cala spuchnięta. ramiona, ręce, nogi, chyba nawet twarz!! wszystko było ok, tylko organizm tyle wody gromadził, też musiałam być mało aktywna ostatni miesiąc, tzn 8my miesiac i moze z tego...
od wczoraj tez mam nogi spuchnięte że kostek nie widać, dłonie też, ale nic więcej... generalnie się puchnie i ja przy niektórych laskach teraz to naprawdę pikuś, pod koniec ciąży to się czasem przez tę opuchliznę tragizcnie wygląda i czuje... :(

ja dzisiaj mega zły dzień!
chyba faktycznie coś z tym ciśnieniem.
nie moge dojść do siebie, łeb mi pęka, siedzę przy otwartym oknie i pić mi się chce ciągle...nie wiem co ze sobą zrobić,

ale za to mój mąż pod koniec trzeciej ciąży chyba zrozumiał co to ciąża dla kobiety. normalnie w szoku jestem jaki on tolerancyjny, jak czasem się uniosę czy coś, to kiedyś by zareagował tak jak ja i kłótnia gotowa, a teraz cisza i ja też od razu się uspokajam i spokój.
dzisija przy nim strasznie narzekałam, ale jak się tu nie wypiszę to jemu muszę:) komuś trzeba.
szyjka mnie kłuje jak cholera, mam wrażenie że dzidzik wypadnie... ale to tylko wrażenie, wiem, jeszcze 5 tyg!!
e tam, dobrze że asiunia poprawia mi humor. BUZIAK:-*
no to chyba tyle ode mnie - p.s. dzieciaki naprawdę są SUPER GRZECZNE, CO SIĘ STAŁO??!! CZUJĄ ŻE Z RODZICAMI KIEPSKO?:) kochane słoneczka, dla nich warto żyć:)

edit: strasznie mało piję :( pewnie przez to też źle się czuję...
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry