reklama

Kwiecień 2011

Dziewczyny, miałam ciężką noc, jestem bardzo zmęczona więc nie gniewajcie się, że w całości skopiuję mój post z wątku staraczek, żeby Wam opowiedzieć, co u mnie... A potem Was pójdę doczytać.
https://www.babyboom.pl/forum/members/krakowianka85-77584.html

Zacznę od tego, że z Dzieckiem wszystko dobrze ( :) ) - żebyście się nie denerwowały do połowy tego posta. Wczoraj wieczorem po powrocie od teściów zaczęłam się bardzo źle czuć - mdłości i OKROPNE zawroty głowy... takich jeszcze nie miałam... Nie byłam w stanie wstać sama z łóżka. Więc leżałam i czekałam, aż przejdzie. Pierwsza godzina minęła, druga, trzecia i nic... Ok. 23:00 powiedziałam mojemu Mężowi, że chyba musimy jechać do szpitala. No i pojechaliśmy. Najpierw do tego gin.-położ., w którym mam rodzić podobno, bo bałam się okropnie o Maleństwo... Tam mnie kobieta zbadała ginekologicznie, zrobiła USG (pierwszy raz słyszałam serduszko :D) i powiedziała, że wszystko z ciążą OK. :) Sądziła, że to pewnie jakieś zaburzenia elektrolitowej, więc chciała mnie zostawić na patologii pod kroplówkami. Ale w końcu orzekła, żebym jechała do Szpitalnego Oddziału Ratunkowego, bo te objawy jej się nie podobają... Że są zbyt mocne i zbyt nie radzę sobie z poruszaniem się po prostej i że nie wie, czy nie będzie potrzebna konsultacja neurologiczna. No to pojechaliśmy... Na szczęście nie było kolejki. O wrażeniach ogólnych nie wspomnę (nawet umywalki nie było w łazience O_o, ani razu nie zapytali mnie czy przypadkiem nie umieram z pragnienia - chociaż wiedzieli że jestem w ciąży..., no i inne niuanse jeszcze, szkoda gadać). Zrobili mi EKG, zbadali ciśnienie, zrobili badania krwi - ale tylko sód i potas, bo inne mieli sprzed 2 tygodni moje dla gina, więc nie robili pełnej morfologii O_o i orzekli, że mam niski sód i potas i walnęli mi kroplówkę w tym składzie + glukoaza. Faktycznie poczułam się po niej lepiej, o 8:30 mogłam wracać do domu. Jednak tak do końca nie wiem, co wywołało aż tak intensywne objawy... Zobaczymy, co jutro moja ginka na wizycie powie... Ważne, że już jest DOBRZE, a najważniejsze, że z naszym Dzieciątkiem WSZYSTKO W PORZĄDKU. :)
 
reklama
krakowianka- to własnie niski sód i potas, no i niski poziom glukozy spowodowały twoje złe samopoczucie. W ciąży z Filipem miałam dokładnie tak samo. Pamiętaj, żeby w takich sytuacjach pić dużo wody.
 
Hej dziewczynki :)

jestem tu nowa :D

Oczekuje mojego drugiego maleństwa i rowniez mam termin na kwiecien 2011 :)
przyjmiecie mnie w swoim gronie? :*
 
Dziewczyny, miałam ciężką noc, jestem bardzo zmęczona więc nie gniewajcie się, że w całości skopiuję mój post z wątku staraczek, żeby Wam opowiedzieć, co u mnie... A potem Was pójdę doczytać.
https://www.babyboom.pl/forum/members/krakowianka85-77584.html

Zacznę od tego, że z Dzieckiem wszystko dobrze ( :) ) - żebyście się nie denerwowały do połowy tego posta. Wczoraj wieczorem po powrocie od teściów zaczęłam się bardzo źle czuć - mdłości i OKROPNE zawroty głowy... takich jeszcze nie miałam... Nie byłam w stanie wstać sama z łóżka. Więc leżałam i czekałam, aż przejdzie. Pierwsza godzina minęła, druga, trzecia i nic... Ok. 23:00 powiedziałam mojemu Mężowi, że chyba musimy jechać do szpitala. No i pojechaliśmy. Najpierw do tego gin.-położ., w którym mam rodzić podobno, bo bałam się okropnie o Maleństwo... Tam mnie kobieta zbadała ginekologicznie, zrobiła USG (pierwszy raz słyszałam serduszko :D) i powiedziała, że wszystko z ciążą OK. :) Sądziła, że to pewnie jakieś zaburzenia elektrolitowej, więc chciała mnie zostawić na patologii pod kroplówkami. Ale w końcu orzekła, żebym jechała do Szpitalnego Oddziału Ratunkowego, bo te objawy jej się nie podobają... Że są zbyt mocne i zbyt nie radzę sobie z poruszaniem się po prostej i że nie wie, czy nie będzie potrzebna konsultacja neurologiczna. No to pojechaliśmy... Na szczęście nie było kolejki. O wrażeniach ogólnych nie wspomnę (nawet umywalki nie było w łazience O_o, ani razu nie zapytali mnie czy przypadkiem nie umieram z pragnienia - chociaż wiedzieli że jestem w ciąży..., no i inne niuanse jeszcze, szkoda gadać). Zrobili mi EKG, zbadali ciśnienie, zrobili badania krwi - ale tylko sód i potas, bo inne mieli sprzed 2 tygodni moje dla gina, więc nie robili pełnej morfologii O_o i orzekli, że mam niski sód i potas i walnęli mi kroplówkę w tym składzie + glukoaza. Faktycznie poczułam się po niej lepiej, o 8:30 mogłam wracać do domu. Jednak tak do końca nie wiem, co wywołało aż tak intensywne objawy... Zobaczymy, co jutro moja ginka na wizycie powie... Ważne, że już jest DOBRZE, a najważniejsze, że z naszym Dzieciątkiem WSZYSTKO W PORZĄDKU. :)

KRAKOWIANKO Bidulko...ściskam Cię Słoneczko, współczuję tej szpitalnej gehenny, na szczęście Widziałaś Maleństwo, a najważniejsze, że z Nim wszystko w porządku. Będzie dobrze.

Kochane, staram się nie martwić, ale moje cycki są zupełnie bezbolesne i jakby lekko "sflaczały", nie mogę się doczekać wizyty, na szczęście to już za kilkanaście godzin. Mam nadzieję, że to nie wróży najgorszego, drugi raz bym nie dała rady...

Przepraszam za tę ciszę, ale po prostu się cholernie martwię, poza tym przyjechała moja mama, totalnie rozsypana...przez samotność, wkrótce druga rocznica śmierci taty...i pierwsza mojego Aniołka, do tego ten 12tc (...)
 
joll jutro zobaczysz zdrowiuteńką, machającą nóżkami i rączkami z piękną mlodią serduszka fasolkę. Nie zamartwiaj się, wiem,że łatwo mówi, ale nie można tak.
Ja mam młodsza ciążę, a mdłości prawie zupełnie ustąpiły, cycki już nie bolą i też nieco mniejsze niż na początku.
Na która śmigasz do lekarza?
 
...DZIĘKI KOOTQ :) bardzo na to liczę, jakoś tak z tymi obolałymi cyckami pewniej się czułam

...wizyta o 8 skoro świt;) jak znam życie, to pół nocy nie prześpię, ale i tak wstanę o 6
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry