Morgaine
Byle do 2030tego;-)
Jola miała mieć Maję, już sprawdziłam:-)
aenye no co Ty!!!
nie becz, wiem co czujesz, bo też tak nie raz to u nas wygląda.
Ty jesteś nerwowa bo czekasz na Felka, a Maks był niegrzeczny i może jemu też przykro teraz co?
ja też się nieraz zastanawiałam, czemu takie cóś jak ja ma tyyyyyle dzieci?
ale może nam się wydaje że my takie wyrodne matki.
znasz kogoś komu nerwy nie puszczają?? może właśnie my się do tego nadajemy, mimo tych naszych nerwów, których nie umiemy trzymać na wodzy....
mnie do szału doprowadza jak Konrad nie słucha!!! mam ochotę go sprać!!
ostatnio na niego krzyknęłam bo już nie wytrzymałam, a ten wyszedł z wanny, objął mnie przytulił. wiem że zrobił to specjalnie, bo wie że to działa, kto odrzuci przytulaczka małego!!! spryciarz mały jeden ten!! matce na emocjach grać.
krzyk na moich już nie działa:-(
szantażuję ich, a to nieładnie. mówię np. że jak nie zacznie jeść to wyłączę bajkę, albo że jak czegoś nie zrobi to coś tam.
ale teraz czytam fajną książkę "wyzwolone dzieci, wyzwoleni rodzice' czy na odwrót;-) no i zaczynam coś tam stosować. w sumie fajna książka bo nie przedstawia mechanizmów działań (tresury) jak superniania (nie jestem megaprzeciwniczką, ale nie jestem 'za' wszystkimi metodami ktore ona poleca) ale sposób w jaki rozmawiać z dziećmi i co nasze słowa powodują w dzieciach.
książka super o tyle, że zrozumiałam swoje działania, wywołane przez określone działania swoich rodziców w moim dzieciństwie...ehh cieżko to opisać, ale jakby ktoś był zainteresowany, to mogę podać wydawnictwo i autora (niestety nie mam tego w pdf. ale te książki to myślę góra 20-30 zł)
jedną mam "rodzeństwo bez rywalizacji" a drugą właśnie o tych wyzwolonych dzieciach...
aenye czacha do góry, jeszcze nie rodzisz, zdążysz go wyprzytulać:*
a mnie dziecię chce stópkę przez skórę wypchać - poniżej linii pępka!! czujecie jak nisko??!!! OMG
aenye no co Ty!!!
nie becz, wiem co czujesz, bo też tak nie raz to u nas wygląda.
Ty jesteś nerwowa bo czekasz na Felka, a Maks był niegrzeczny i może jemu też przykro teraz co?
ja też się nieraz zastanawiałam, czemu takie cóś jak ja ma tyyyyyle dzieci?
ale może nam się wydaje że my takie wyrodne matki.
znasz kogoś komu nerwy nie puszczają?? może właśnie my się do tego nadajemy, mimo tych naszych nerwów, których nie umiemy trzymać na wodzy....
mnie do szału doprowadza jak Konrad nie słucha!!! mam ochotę go sprać!!
ostatnio na niego krzyknęłam bo już nie wytrzymałam, a ten wyszedł z wanny, objął mnie przytulił. wiem że zrobił to specjalnie, bo wie że to działa, kto odrzuci przytulaczka małego!!! spryciarz mały jeden ten!! matce na emocjach grać.
krzyk na moich już nie działa:-(
szantażuję ich, a to nieładnie. mówię np. że jak nie zacznie jeść to wyłączę bajkę, albo że jak czegoś nie zrobi to coś tam.
ale teraz czytam fajną książkę "wyzwolone dzieci, wyzwoleni rodzice' czy na odwrót;-) no i zaczynam coś tam stosować. w sumie fajna książka bo nie przedstawia mechanizmów działań (tresury) jak superniania (nie jestem megaprzeciwniczką, ale nie jestem 'za' wszystkimi metodami ktore ona poleca) ale sposób w jaki rozmawiać z dziećmi i co nasze słowa powodują w dzieciach.
książka super o tyle, że zrozumiałam swoje działania, wywołane przez określone działania swoich rodziców w moim dzieciństwie...ehh cieżko to opisać, ale jakby ktoś był zainteresowany, to mogę podać wydawnictwo i autora (niestety nie mam tego w pdf. ale te książki to myślę góra 20-30 zł)
jedną mam "rodzeństwo bez rywalizacji" a drugą właśnie o tych wyzwolonych dzieciach...
aenye czacha do góry, jeszcze nie rodzisz, zdążysz go wyprzytulać:*
a mnie dziecię chce stópkę przez skórę wypchać - poniżej linii pępka!! czujecie jak nisko??!!! OMG

no bez jaj, tak bedzie, oni sie mnie nic nie sluchaja ostatnio! nie chce ich bic ani nic, ale po prostu nie mam innych argumentow! po prostu nie ma takiej kary, ktora by zadzialala! nie obejrzy bajki - przezyje, nie poczytam wieczorem - beda szalec godzine w lozku po ciemku, nie dam slodyczy - zje jablko itp, itd.. i to przytulanie, no wlasnie, zaraz przybiegaja sie tulic, calowac brzuch... ech.
Dzizos. No i jakies mega szybkie te kwietniowkowe porody, mam nadzieje, ze w moim przypadku tez tak bedzie! ;-)