koocie, wspolczuje.. ja w sumie tez calymi dniami sama z mlodym, D ciagle w pracy, jak wraca to tez zmeczony i wiele mi nie pomaga; na szczescie zawozi i przywozi starszaki z przedszkola :-) no ale soboty, nieraz i w niedziele cos wymysli, zeby do pracy pojsc, a w sumie w domu tez co i rusz przy kompie, bo pracuje.. ech. wspolczuje i solidaryzuje sie z toba.
nati, u mnie odwrotnie dzis :-) pierwsza cudowna noc za nami, mlody pierwszy raz przespal naraz 5h! od 22 do 3 w nocy, potem co poltorej - dwie godziny pobudka na cyc i spi do tej pory :-) ja tez bym pospala jeszcze, ale ne moge - przyszedl monter z ikei wreszcie fronty wymienic (a ja oczy na zapalki, nie odespalam nadal wesela, wrocilismy o 4 do domu dopiero! a od rana pobudki co chwile, wiadomo, dzieciaki nie daly pospac, jeno podrzemac troszke).
alew sumie do tej pory Feliks budzil sie jak twoja Asia, mniej wiecej o 4 rano - i poltorej, dwie godziny polka. nie plakal niby, ale tak jakos spac nie mogl, niespokojny, marudny, troche mialczacy, a troche prezacy.. no kij wie, co to. chyba po prostu chcial, zeby wstac i ponosic troche, ale ja nie wstaje, bo nie chce go przyzwyczaic do nocnych harcow.. dzis pieknie spal, oby mu tak zostalo. a wczoraj zezarlam smazone kotlety z pieczarkami, frytki, chrzan, czosnek i pelno czekolady ;-) Boziu, jak ja kocham tego mojego robaczka, ze taki jest dla mnie laskawy!!!
i w ogole az tesknie za nim, rano tylko go przebralam, umylam ladnie i nakarmilam, od 8.15 spi do tej pory i nie wiem, nie zanosi sie cos na pobudke poki co ;-)
a, spi pod otwartym oknem, w sensie uchylonym, nie wiem, co myslicie? mozna juz tak nad nim okno otwierac? bez czapki.. taki byl zaduch, a on pod kolderka..