Część Laski i jeden nierozpakowany najśliczniejszy brzuszku
Trzymamy za Ciebie kciuki i czas najwyższy się rozpakować
Z podczytanych delikatnie najnowszych wieści widzę, że “ulubiony mój temat “ teściowa i niezapowiedziani goście;-).
Cudo !!! Tak jak Ty Nati i pewnie cała reszta kobitek na BB nienawidzę doradzaczy, wpierdzielaczy i upominawczy. Aż zęby ostrzę na te wszystkie głupi teksty itd.. Najlepiej to zawsze mówić ze nie ma nas w domu i nie przyjmować nieproszonych gości. Moja teściowa dla odmiany najchętniej by mi gotowała i co niedziela prosiła na obiad bo jak twierdzi ja nie mam czasu na gotowanie. Fakt czasu jest mało, ale jakoś jeszcze znajduje aby porządny obiad ugotować dla siebie i męża, a jej kuchni zwyczajnie nie trawię

( albo za słona albo bez smaku i tłusta jak cholera) a ja tu chce schudnąć po ciąży no i smażone też nam nie służy. Więc zawsze się pięknie wymiguje ze tego i tamtego jeść nie mogę i jak już pójdę na ten przepyszny obiadek to i tak nic nie jem haha:-).
Wczoraj wieczorem weszłam na inne watki a tam proszę proszę jakie Laski zdjęcia wstawiają.
Chusty, gorsety wszystko takie piękne i ja sama się skusze na ten gorsecik, a co ….

Wy macie chuty a ja dostałam już jakiś czas temu nosidełko
Womar - serce przy sercu. Produkty - Nosidełko DISCOVERY N3
i jestem niego zadowolona, chusty mi się bardzo podobają ale ja nie umiem tego wiązać i jakoś się boje że zgubie dziecko na ulicy, poza tym chusty nie założy mój W a tak nosidełko mamy wspólne.
U nas w domku tez małe zmiany, W się troszkę uspokoił i chyba zrozumiał ,że ja po nocach nie śpię to w dzień jestem naprawdę zmęczona. Zaczyna coś tam pomagać przy Małej no i odważył się ją przewijać. Fakt nie robi tego nagminnie ale już przynajmniej zaczyna się odważać. Co do naszych rozmów to wiele już ich odbyliśmy aż uznałam że nie będę się w ogóle odzywać to może moje milczenie zrozumie …. I chyba coś podziałało bo dopytywał co mi jest, że milczę, nic nie mówię, że chodzę po domu jak struta czy chce pogadać?
Mimo że Oni Faceci są z Marsa to troszku oliwy maja w tych łepetynkach, tylko leniwi są albo bardzo cwani, albo jedno i drugie. Przebiegłe lisy.
Podziwiam Was wielodzietne mateczki, że dajecie rade ze swoja mała gromadką ja przy jednym bobasie padam na twarz.
Nasze karmieni się jakoś ustabilizowały no i cycuszki tez jakoś ruszyły z produkcja mlecznej kariny. Co nie znaczy że mm zupełnie odstawiłam, niestety wcinamy dalej ale nie 120ml jak producent podaje tylko spokojnie jeszcze 90ml. Ta większa dawka ok. została już parę razy wypita ale niestety potem to ja byłam w tym mleku a nie ono w brzuszku u Wiki.
Kolki jakby się skończyły, tzn lecimy dalej na espumisanie no ale ulewamy tak ze hey.
Co do małych pryszczy na tej ślicznej bobaskowej buzi to niestety i u nas się pojawiły, miejmy nadzieję ze to właśnie od czekolady bo matka nie może się opanować, ale chyba muszę bo zamiast lecieć z wagą w dół to ja w górę.
W środę mamy szczepienia - cykl obowiązkowych no i chyba jednak zdecyduje się na pneumokoki i rotowirusy.
Boję się jak cholerka bo Wikusia taka delikatna jest w tu trza dziecko kłuć, boje się jej płaczu i chyba sama tam będę ryczeć:-(.
Łokej to tyle tym czasem u nas. Teraz trza ogarnąć chałupę, obiad jakaś mała praleczka i spacerek
Miłego dnia Kobitki, całusy dla dzieciaczków