Mitaginko a moze Tysia potrzebuje tak totalnie zorganizowanego życia od a do z, żeby zawsze wiedziała co będzie za chwilę, wiele dzieci jest nerwowych i niespokojnych jak nie mają ustalonego rytmu dnia, bo sie boją, nie wiedza co je czeka, przykład u znajomych, mały był spokojny wszystko było ok na samym początku, bo siedzieli w domu i wszystko w miarę regularnie robili, potem zaczeło sie jeżdżenie do rodziny, po sklepach itp późne powroty czasem 1-2 w nocy, ( on ma teraz 5 mies.) mały zaczął być coraz bardziej nerwowy, coraz cześciej potrzebował smoczka, bo az sie trzasł momentami, zaczęło sie ulewanie, teraz przy kazdej nowej sytuacji ulewa, nowa zabawka zwrot, pojawia się ktoś nowy, zwrot i tak w kółko, a jego rodzice jakby tego nie zauważali mimo naszych aluzji na ten temat... sami mówią, że to przez emocje, ze przez coś nowego ale nie rozumieją tego, że potrzebny mu jest jakiś rytm dnia...
Może na Tysię tak zadziałał wyjazd, nasz młody też nie lubi na długo gdzieś jeździć, inne miejsce inne zapachy, obcy ludzie, to jest dla takiego maluszka baaaardzo dużo nowych doznań, może na to tak nerwowo reaguje, może po prostu się boi
Morgaine nie wiem co ci napisać... smutne to, wybierasz sobie człowieka na całe życie, ślubujecie "na dobre i na złe, w zdrowiu i chorobie..." a potem zaczyna sie prawdziwe życie, które wszystko weryfikuje... wiesz ja sie cieszę, że mimo sprzeciwów teściowej zamieszkaliśmy razem, poznaliśmy się i ślub tak naprawdę niczego nie zmienił, bo już i tak mieszkaliśmy razem, znaliśmy sie dobrze, to bardzo pomaga... teraz jak nie pracuję jestem mega spokojna M też jest wyluzowany i jakoś to wszystko się kręci nie zapeszając
