reklama

Kwiecień 2011

reklama
Randek i ciasta zazdroszczę.. mam zawsze coś słodkiego w chacie i zamierzam to dziś wszamać :-)

Ja po godzinnym spacerku i debiucie w kombinezonie. Mała tak przestraszona że leżała niczym lalka i
tylko gałki oczne jej chodziły :biggrin2: Super pogoda, zakupy zrobione a teraz małżon walczy z wymianą
kibla - popsuła się spłuczka i brak jakiejś części i kibelek kupiliśmy nowy ale .... 2 miesiące temu i od tego czasu karton kurz zbierał. Dałam mu jeszcze ten tydzień i stwierdziłam że z gazety wzmę fachowca to się małżon wziął do roboty!! O efektach dam znać bo póki co wyszedł do sklepu po jakąś przejściówkę.. nie muszę pisać jakie słownictwo z kibla dochodzi...
 
cucu ale fajowo!

my byliśmy na spacerze i na zakupach i jak wracaliśmy, Tysia tak się darła w samochodzie jak jeszcze nigdy, aż ją dzwigało na wymioty :-( zatrzymywalismy się 5 razy! Wreszcie jakoś zasnęła (M. ją huśtał w foteliku na zewnątrz), a ja normalnie się poryczałam ze strachu :-( Masakra!
A tak to nic, nie mam co pisać :-p
 
Aneczka- jak mój m wymieniał kibel to ja po przejściówkę szłam więc u Was lepiej :-D:-D, mój też klnął przez wiertarkę i chyba kupujemy jakąś "firmówkę" bo te bez firmowe to masakra
Mitaginka- współczuje ,moja mi się tak darła jak z cmentarza wracaliśmy ale była głodna a że to tylko 20 min to myślałam że da radę- dała ale wyła te 20 min i się prawie krztusiła.

my po basenie było ok ale już taka rutyna jest- już mnie to nie cieszy jak za 1-szym razem teraz czekam na śnieg, sanki a może i łyżwy :-D oczywiście co tydz będę na basen chodzić :-)
 
mitaginka - chociaż sen opisz ;-)
Nati – kibel zamontowany od 10 minut a zaczął go małżon montować około 12... w tym czasie był 3 razy w markecie bo zawsze coś.. nie muszę pisać jaki jest wkur... i słownictwo dochodziło z kibla absolutnie nie do radia maryja.. ot mój cały małżon. Oaza spokoju – on nawet jak się budzi to ma zmarchę między oczami bo już wkurw obecny.

Co do sprzętu.. jak miałam 3 lata temu generalny remont chaty – zmieniałam elektrykę i przyszedł gościu na gładzie, zrobił 1 pokój, wziął zapłatę za niego i już się nie pokazał... po roku wyrzuciłam jego ciuchy a sprzęt
został. Firmowa wiertarka, szlifierka, młot pneumatyczny i jeszcze cuś tam. Zimą do nas zadzwonił czy by mógł po to przyjść to Krzysiek udawał że nie wie z kim gada.. rzecz jasna to co zrobił nadawało się do zeskrobania ale co sprzęt jest to jest!!

Misia mnie dziś mega wkurzała. Zasmarkana nic się jej nie podobało i tylko na rękach ok a mi ręce odpadają.. kilka razy aż się na nią wydarłam bo nie miałam siły.. teraz śpi jak aniołek..

a pamiętacie mojego skoczka?? kupiłam i nie miałam na czym powiesić.. Nasłuchałam się co to ja kupuję bez konsultacji – wkurzyłam się i jak stary był 2 raz w castoramie to go wyjęłam i zawiesiłam na przesuwnych drzwiach. Stabilnie nie jest ale radość dziecka i odpoczynek mych rąk bezcenny :-)
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry