Witajcie
Baby, to Ci dzieciaczki rosną

Cieszę się, że nie tylko moja Mała taka wyrośnięta
Mitaginka, podziwiam Cię, że jesteś taka twarda. Ja w ogóle nie jestem stanowcza, jeśli chodzi o Małą. Po prostu nie mogę patrzeć jak ona płacze, nie daję rady i odpuszczam. Oczywiście zwracam jej uwagę, że zrobiła źle, tłumaczę, ale często odpuszczam. Wiem, że kiedyś będę tego żałowała, ale póki co nie potrafię inaczej. Mąż często mnie za to wyzywa, bo on pochodzi z rodziny, gdzie była dyscyplina.
Co do maty wodnej, to ja też chciałam kupić na święta. Ale spotkałam w sklepie taką malutką i kupiłam na próbę, bo Oliwka też uwielbia rysowanie. Ale powiem Ci, że szału nie robi. O wiele ciekawsza jest dla niej tablica do pisania kredą. W sumie cieszę się, że kupiłam tą małą za grosze, bo tak pewnie wydałabym ponad 100 zł na dużą i bym żałowała. Chyba, że te większe- droższe są jakieś lepsze. Też nie mam pomysłu na prezenty świąteczne od nas i rodziny. Na pewno kuchnia, bo uwielbia takie zabawy, ale co jeszcze, nie wiem. Może koń na biegunach? Ale nie wiem czy za szybko się jej nie znudzi. Albo laptop edukac. Piszcie swoje pomysły

A co do brzydkich słów, to hmm, ja z tym walczę od dawna. Moją szkolą moi rodzice, którym zabawne wydaje się to, że Mała powie gira, zamiast nóżka; gacie, zamiast majtki; dupa, zamiast pupa

Nie mówiąc już o tym, że mój ojciec klnie na co dzień, więc podłapała też "kude", "kuła" czy ostatnio powiedziała do mnie: "cholelo moja"

No wściekła jestem strasznie i najgorsze jest to, ze żadne awantury nie pomagają. Wiem, że poświęcają Oliwce dużo czasu i mi dzięki temu pomagają, ale mogliby sobie darować takie teksty w jej obecności :/ I najgorsze jest to, że żadne awantury nie pomagają. A w razie czego, to mi będzie wstyd, jak użyje takiego słowa w kościele czy u lekarza. Zwracam jej uwagę, ale przecież to dziecko i jak ma zrozumieć, że dziadek może tak mówić, a ona nie. Moja teściowa z kolei uważa, żeby nie zwracać na to uwagi, to po 2 dniach sama zapomni. Ehh, ciężki temat
Aaa, jak już tu znowu zajrzałam, to powiedzcie mi- dużo bawicie się ze swoimi dziećmi czy raczej staracie się, żeby same sobą się zajmowały? Głównie mam tu na myśli mamy siedzące z dziećmi w domu, ale inne opinie oczywiście też chętnie poznam
