nie, no bez jaj, ja nikomu nie zycze wczesniaka

w marcu to ok, ale w lutym to troche za szybko
hej babeczki :-) ja ostatnio mam zycie jak w madrycie ;-) po tej klotni z malzonem nic nie robie. w domu mniej niz zawsze, nie pracuje, duzo leze i spie

takze wypassss. on nic nie mowi.
asiunia, ja mialam to samo - pamietasz :-) i wiesz, na co wpadlam? po prostu mowie mu o KAZDEJ dolegliwosci ;-) mowie, ze tu mnie boli, zeby pomasowal, albo zeby mi podal leki (nospe znaczy) i cos do popicia, bo brzuch mnie boli mocno. dzwonie i prosze, zeby nie przeciagal pracy i postaral sie szybciej w domu byc i pomoc mi przy dzieciach, bo ledwo chodze dzis i brzuch napierdziela. uswiadamiam mu po prostu. i powiem ci - dziala. wiecej mi pomaga, nie mowi, ze mam zrobic to, czy tamto. prosze go co chwile o pomoc - zaloz przescieradlo, przesun stol, wnies zakupy, kup napoje, bo mi za ciezko nosic - takie *******y :-) zdecydowanie widze, ze jego stosunek sie troche zmienil.
owszem, ja sie czuje z tym troche zle, ze nic nie robie - tzn oprocz gotowania i sprzatania ;-) ale nie przesadzam, jak mi cos gorzej, to nie robie po prostu. po prostu uznalam, ze wlasnie, jak pisze morgaine - to sa moje ostatnie chwile w ciazy, pewnie juz nigdy nie bede (nie chcialabym) w takim stanie, a za dwa miesiace bede tulic malenstwo, uzerac sie z emocjami, oprocz wszystkiego, co zwykle robie w domu - czyli opieka nad dziecmi, sprzatanie, gotowanie, itp, itd.
odpuszczam sobie. i co jakis czas przypominam o tym mezowi po prostu, ze dla mnie to sa ostatnie wakacje przed porodem trzeciego dziecka i nie jest mi lekko.i juz. nie mam wyrzutow sumienia, uwazam, ze mi sie nalezy :-)