hehe, beata :-)
a mnie cos niedobrze znowu. no nie moge. juz nie tylko rano, od jakiejs godziny tez mnie muli. normalnie jakbym miala isc i wymiotowac. we lbie sie kreci i buja. bleeeeee. na szczescie zaraz malz wroci z pracy, to sie mlodzieza zajmie. a moze mi przejdzie. oby.
ale tak sobie mysle, ze to z glodu. co prawda ja juz go jakis czas temu przytkalam (suchym chlebem ;-) mniam) - i powinno przejsc, ale ostatnio wlasnie tak mam, ze jak tylko poczuje glod to zaraz mi niedobrze i zjedzenie czegos wcale od razu nie pomaga. ja po prostu caly czas musze cos jesc, inaczej robi mi sie niedobrze ;-)
bosz, a teraz te moje dwa szkodniki, ktore doprowadzily mnie do placzu ze szczescia na porodowce, doprowadzaja mnie do szewskiej pasji wrrrrrrrrrrrrrrr!!! zaraz podusze towarzystwo! wrzeszcza, kloca sie i wlasnie jeden drugiego bije, na zmiane. noz cholery idzie dostac.