reklama

Kwiecień 2013

  • Starter tematu Starter tematu krolewnazmarcepana
  • Rozpoczęty Rozpoczęty
Nef - współczuje! U nas Antek raz miał coa a'la jelitówkę. Trzy razy mu się zwróciło i było sprzątania cały dzień, więc u Ciebie to pewnie sajgon niezły. Dobrze chociaż, że już małej przeszło!

Kruczka - oj takie dwuletnie dziecko potrafi byc bardzo męczące. Ja widzę po mojej małej zarazce jak to jest. Im starszy tym więcej uwagi potrzebuje..


Fajnie macie z tymi położnymi. Ja bym się na to pisała gdyby nie ta durna położna w naszej przychodni. Tak mnie babsko irytowało po porodzie Antka, że się cieszyłam jak już się z nią mogłam pożegnać.


Byłam z małym na spacerze... Przed samym domem mu sie przypomniało, że chce pójść do kolegi. Pomyślałam sobie, że możemy się jeszcze przejść - 5 stopni na plusie, a my dopiero godzinę na dworze. Poszliśmy do drugiego Antka. Wyszaleli sie w tym mokrym śniegu jeszcze godzinę... po czym zwiali do domu w kombinezonach. Dałam się przekonać i zostałam na chwilę... Skończyło się tak, że po 1,5h zabawy w domu dzwoniłam po teścia, bo nie mogłam małego ubrać i zatargać do domu ^^. Pierwszy raz tak się bawili. Do tej pory tamten Antek mojego Antka zawsze czymś uderzył i mój dobrowolnie się żegnał. Dzisiaj się bawili tak fajnie, ale ja musiałam do domu wrócić... Takiego ryku to jeszcze nie było...
 
reklama
Heh:baffled: chciałabym żeby było już z +15 :-p A tu na minusie i cały czas sypie:dry: normalnie masakra jakaś! Naprawdę lubię zimę ale już mam dosyć:/ sama nigdzie nie wyjdę bo chodzić normalnie sie nie da:shocked2: zawsze z m i on mnie ciągnie za sobą hihi:-)
 
kruczka mój szwagier niedawno zajmowała się Gosią, tak ok. 3 godz. Mała zachwycona, a on się później śmiał, że wyszedł od nas tak zmęczony, że musiał w domu się położyć:-D
ale rozumiem Twój ból - bo mi było bardzo przykro jak byłam taka mega zmęczona na początku ciąży i wy tu pisałyście, że sobie po 2 drzemki dziennie ucinacie, a ja zero, bo nie było jak:dry:

smile dzisiaj wymiotowała 5 albo 6 razy, najgorzej mam z pokrowcem z kanapy, jest bardzo duży i masywny, prałam go tylko raz latem w wannie u rodziców i schnął chyba ze 2 dni. Teraz tylko zaprałam fragmenty - mam nadzieję, że to wystarczy i nie będzie śmierdziało, bo ja bardzo wrażliwa na zapachy:baffled:
a dziecko ozdrowiało, jak tylko zadzwoniłam po Mka, żeby zabrał pracę do domu i wracał:confused:
 
A my dziś jeszcze w domku. Wszystkim z nosa kapie. Ale już jutro chyba z Małym wyjdę. Śnieg jeszcze jest, ale od jutra odwilż. Jak ja nie lubię chlapy. Niech już to będzie po raz ostatni i zrobi się ciepło.
2 partie kolorowych ciuszków uprałam i uprasowałam, jeszcze czeka wielki wór białych a sił brak :no: Powoli się uda, ale z moją marudą nie jest łatwo ;-)

Nef dobrze, że z Małą już lepiej. Mnie dziś od południa na spanie strasznie brało, a mojego rozrabiakę niestety nie. W końcu padł przed 16. A ja zjadłam coś słodkiego by otrzeźwieć.
 
Ostatnia edycja:
Będzie dziewczynka :) chociaż strasznie chciałam mieć chłopaka. Jakoś ostatnio w mojej rodzinie same dziewczynki się rodzą eh :/ No ale cóż, cieszę się z tygodnia na tydzień coraz bardziej :) Już odliczam dni do spotkania z maleńką :)
 
Nef - i widzisz do przedszkola nie chodzi, ale to i tak nie chroni przed takimi atrakcjami:no:

Smile
- no w końcu ma już 2 latka, to bunt 2-latka musi być:-D

Kruczka
- myślę, że jak masz gorszy dzień to po prostu powiedz siostrze, powinna to zrozumieć. W końcu z jakiegoś powodu jesteś na tym L4. Myślę, że chociaż powinna się Ciebie pytać czy popilnujesz, a nie brać tego za pewnik. Trzymam kciuki za ustalenie rozwiązania satysfakcjonującego Was obie;-)

izik - gratuluję dziewczynki, przyzwyczaisz się i pokochasz jak nic:-D
 
hej dziewczyny :-)

Nef- na szczęście już po wszystkim... najgorzej jak by mała miała te kłopoty dłużej...

co do położnej - nasza przychodnia dziwna jest, do lekarza chodzę prywatnie i tam jest położna od ważenia mierzenia i pogaduch... zazwyczaj jestem u jednej. ponadto ze SR którą wybrałam będę miała 6 wizyt patronarzowych po porodzie w domu. w sumie to nawet dobrze ze mi nikt nie przychodzi do domu... ważę się co tydzień sama, ciśnienie sobie mierzę jak za bardzo puchnę... o resztę dba Mężczyzna :happy2:

dziś byłam w pracy... jak fajnie pobyc z ludzmi, pogadać, porobić coś pożytecznego... ale po tych 8,5 godzinach + droga w obie strony jestem tak wypompowana że jednak na 100% odpuszczam już... ten tydzień i koniec. niby praca nie męcząca, ale jak potem jeszcze na zakupy poszłam to byłam baardzo wdzięczna ekspedientce która obsłużyła mnie poza kolejnością bo w ciąży... i że nie musiałam tego inicjować bo ja nie z tych :happy2:

Witjacie nowe brzuchatki :)
Kruczka - powodzenia w rozmowach z siostrą... myślę ze zrozumie :tak:

miłego wieczoru!
 
reklama
Nef dobrze że Gosia zwymiotowała. Oczyściła organizm i teraz będzie zdrowa :)
Mój Filip jest dzieckiem któremu katar zalega na gardelku nie idzie dalej...i wymioty przy katarku to u nas norma...chyba juz do tego przywykłam.

A ja dzisiaj robiłam glukozę. Chyba jako ostatnia ;-)
Nie powiem żeby to pyszne było hihi.
W ogóle miałam dzisiaj okropnie szalony dzień, a teraz są skutki i brzusio pobolewa...za godzinkę kładę małego i się relaksuje :-)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry