Hej,
macie jakiś pomysł, co zrobić z dwu i pół latką która:
- wstaje o 6 rano (mamo! wstawaj! jest jasno!), z reguły nie robi drzemki, więc w zależności od dnia: od g.14 lub g.16 chodzi i ziewa, około g.17 jest już ledwo żywa (chyba że się ją wykąpie, to odzyskuje siły ;-)), wygląda jak zombie, o 18.30 marudzi podczas kąpieli i od około g.19 już śpi, by następnego dnia obudzić się najpóźniej o 6 rano... (co dzień ciutek wcześniej)
Po kilku dniach już jest na tyle zmęczona, że ucina sobie drzemkę:
i ta, jeśli trwa za krótko - powoduje zepsucie domownikom (i sąsiadom) dnia na jakąś godzinę - przez ryki, marudzenie itp lub śpi tyle ile wczoraj, czyli 3 GODZINY (!) do g.17, potem młoda zasnęła ok. 20.45...
a dziś? nie wiem od której godziny zaczęła się wiercić, bo bez okularów jestem ślepa, ale z łóżka na siku wyciągnęła mnie kilka minut przed 5... oczywiście o dalszym śnie nie było już mowy... :-(
Mam też pytanko, czy Wam też bardzo dokucza spojenie łonowe czy co to tam jest? Pamiętam że w pierwszej ciąży w którymś tygodniu czułam coś na kształt uczucia ciągnięcia w okolicy warg sromowych, szczególnie gdy przenosiłam ciężar z jednej nogi na drugą... Teraz też się to pojawiło, ale wcześniej. A od jakiegoś czasu mam tak, że jak długo leżę/półleżę, to potem strasznie mnie boli hmm... kość łonowa? Np nocą czuję duży ból jak podnoszę nogę żeby się wyplątać z poduszki dla kobiet w ciąży gdy chcę się położyć na dugi bok... podobnie w ciągu dnia, gdy się dłużej nieruszam i dopiero jak to trochę rozchodzę jest dobrze, potem nie czuć tego wcale...