reklama

Kwiecień 2013

  • Starter tematu Starter tematu krolewnazmarcepana
  • Rozpoczęty Rozpoczęty
Haniu - jak mi mąż powiedział, to aż mi się włosy zjeżyły. podobno o 6.20 na przystanku autobusowym. Co ciekawe zaledwie przystanek od innego zdarzenia - może pamiętacie kilka lat temu też nożem zabito policjanta po cywilu i też na przystanku autobusowym. Jedno i drugie zdarzenie dzieli jakiś kilometr.
 
reklama
witam, ale dyskusja rozgorzała...:-D

jak dla mnie wszystko według sił i możliwości... z pierwszym dzieckiem się bardziej cackaliśmy, z drugim dużo mniej:-D bo po prostu już nie da rady

wspólne wyjścia do sklepów, CH, czy na targ są koniecznością... targam dzieci gdzie mogę i kiedy mogę, bo nie zamierzam zamykać się z nimi w domu, czy też nadwerężać życia rodzinnego w ten sposób, że jedno zostanie z dziećmi, a drugie pójdzie na zakupy. Za mało mamy tych chwil razem, żeby jeszcze je spędzać oddzielnie;-)


zresztą uważam, że w Polsce jest bardzo ciężko wyjść do ludzi z małymi dziećmi. Wszędzie schody, ciasne przejścia, mało miejsca, tłok w komunikacji publicznej i mało przychylne społeczeństwo. Bo przecież maluch nie zawsze jest słodki i uśmiechnięty, czasami drze papę, jest niegrzeczny, dotyka łapkami lustra czy szyby w sklepie, pluje jedzeniem w restauracji, wszędzie włazi itp.

Ja jestem za tym, żeby wychodzić z dzieckiem gdzie się da, bo to i scala życie rodzinne i kształtuje świadomość społeczną dziecka i uczy różnych codziennych zachowań.
 
Nef zgadzam się u Nas też jest mało czasu na te wspólne chwile, zwłaszcza, ze M wziął sobie do serca rolę ojca i żywiciela rodziny i pracuje jak szalony. Więc często gęsto jestem skazana sama na siebie. Mieszkamy sami i nie mam gdzie ani z kim Kubunia zostawić - wszędzie go ze sobą biorę.
Pscółka a Wy ten basen planujecie w ramach jakiś zajęć zorganizowanych dla noworodków? czy Sami będziecie??? To się w głowie nie mieści tak w biały dzień strach gdziekolwiek wyjść:confused:
 
Ja juz nic nie pisze, bo Nef napisala wszystko to co chcialam.

Dziewczyny uwazajcie na tych basenach na maluchy. Antek zalapal jakiegos syfa. Nie pamietam jak to sie nazywalo. Cos zakaznego to bylo. Mial miec zabieg laserem, ale bylo na tyle swieze, ze mu to wylyzeczkowali. Co ciekawe znajomych dziecko, ktore jezdzilo na calkiem inne zajecia do innej plywalni tez to mialo. Nic przyjemnego..
 
Wiecie co, po kolejnychkomentarzach to zaczynam się czuć jak wyrodna matka i żona, że wspólnie do CHnie chodzimy. :-D :-DA ja czuję, że nic nie tracę. Jak dla mnie są inne miejsca, gdziedziecko można "uspołeczniać" a rodzina może spędzać wspólnie czas. Cogorsza na fast foody dziecka też nie planuję zabierać, taka wyrodna jestem:-D:-D
lenka - tak tylko dopytałam ;-)bo nie wynikało czy piszeszogólnie czy konkretnie o mnie, a o izolowaniu to kto inny pisał:-D
Haniu - tak to są zorganizowane zajęcia. my mamy przynieśćtylko basenowe pampersy, resztę sprzętu tam dostaniemy, no i będzie instruktor.na razie idziemy na 5 zajęć, jeśli Małemu się spodoba to ciąg dalszy jesienią.Musieliśmy załatwić od lekarza zaświadczenie, że nie ma fizycznych przeciwwskazań.Pani doktor jednak powiedziała, że mogą być także emocjonalne przeszkody i mamypo prostu dziecko obserwować, jeśli będzie zalęknione, albo wpadnie w panikę tolepiej sobie odpuścić.
 
Pscółka broń boże wyrodna matka :-D ja od początku z podziwem patrzę na Twoją piękna odpowiedzialną i dojrzałą postawę wobec macierzyństwa :happy2: co tu dużo kryć CH to łatwa i szybka rodzinna rozrywka co nie znaczy że najlepsza... ja bywam ale już niedługo bo za dwa miesiące zostanę wieśniaczką :-) strasznie się boję życia poza miastem i strasznie mnie to kręci jednocześnie... ja niestety mam sporo lenistwa w sobie... może dlatego że się napatrzyłam na wypalone matki, pełne żalu gdy dzieci wchodzą w wiek dorastania i dom przestaje na jakiś czas być sercem ich życia... ale bliskość i zaangażowanie to rzecz piękna. uwielbiam długie spacery po parku i zakupy na ryneczku. głęboko wierzę że fast food i słodycze to nie jedzenie dla dziecka i będę toczyć wojny o każdego chipsa tak długo jak nie będzie to oznaczało awantur rodzinnych...

a dziś w lumpku zakupiłam piękne nowiutkie spodenki i piękną nowiutką bluzeczkę a do tego 4 używane body w świetnym stanie - całość ok 10 zł :-D
 
Pscółka wcale nie jestes wyrodna matka, jak młoda sie urodziła to bardzo podobnie do wszystkiego podchodziłam, a przy drugim dziecku to czasem fizycznie nie ma sie innych mozliwosci a i podejscie inne:blink:

własnie dzisiaj wpadłam na pomysł, żeby jutro zabrac dzieciaki na basen, ale troche mnie Smile zaniepokoiłaś tym syfem...
 
reklama
anila - żebym ja "za młodu" była mądrzejsza to wybrałabym sobie zawód który nie wymaga pracy w mieście. nawet jak byśmy się przenieśli do teściów (Olsztyn) to tam pracy dla mnie nie ma, tylko największe aglomeracje wchodzą w grę. Gdyby nie to, to już bym siedziała w domku na wsi i swoje pomidorki hodowała:-D. Teraz siedzę i kombinuję co ja mogę robić zarobkowo, żeby się uniezależnić od tego miasta. Podsumowując - zazdroszczę Ci na maxa;-)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry