witam, ale dyskusja rozgorzała...
jak dla mnie wszystko według sił i możliwości... z pierwszym dzieckiem się bardziej cackaliśmy, z drugim dużo mniej

bo po prostu już nie da rady
wspólne wyjścia do sklepów, CH, czy na targ są koniecznością... targam dzieci gdzie mogę i kiedy mogę, bo nie zamierzam zamykać się z nimi w domu, czy też nadwerężać życia rodzinnego w ten sposób, że jedno zostanie z dziećmi, a drugie pójdzie na zakupy. Za mało mamy tych chwil razem, żeby jeszcze je spędzać oddzielnie;-)
zresztą uważam, że w Polsce jest bardzo ciężko wyjść do ludzi z małymi dziećmi. Wszędzie schody, ciasne przejścia, mało miejsca, tłok w komunikacji publicznej i mało przychylne społeczeństwo. Bo przecież maluch nie zawsze jest słodki i uśmiechnięty, czasami drze papę, jest niegrzeczny, dotyka łapkami lustra czy szyby w sklepie, pluje jedzeniem w restauracji, wszędzie włazi itp.
Ja jestem za tym, żeby wychodzić z dzieckiem gdzie się da, bo to i scala życie rodzinne i kształtuje świadomość społeczną dziecka i uczy różnych codziennych zachowań.