Witam się poniedziałkowo
ależ wczoraj zatrucie złapałam, miałam mega wymioty i biegunke, i to tak, że w kibelku jednoczesnie miskę na kolanach miałam, ledwo zywa byłam :-(
a na poczatku naiwnie myslałam,że to w końcu mdłosci ciążowe mnie dopadły
pomogła w końcu coca-cola, po wypiciu 3 szklanek ani razu nie zwymiotowałam, i tylko raz wizyta w wc. A rano wszystko ok (więc to nie mogła być grypa zołądkowa)
Kurcze, nawet się nie spodziewałam, że cola to az taki cud na zatrucia, tzn. często podrózujemy z Mkiem po zacofanych krajach (w tym roku np. Uzbekistan i Sri Lanka) jemy miejscową kuchnię i nigdy nie mamy zatrucia, bo zawsze obficie zalewamy takie żarcie colą. Teraz będę jeszcze większą wielbicielką coli -oczywiście tylko na wyjazdach, bo normalnie uważam, że to gwałt na szkliwie zębów.
A zatrułam się chyba czekoladą z automatu. Mąz mnie uraczył
