Dzień dobry
Ależ mam dziś fazę do działania, znowu spać nie mogłam od 7 co u mnie jest dziwnym zjawiskiem, bo ja śpioch jestem. Mieszkanie mam już prawie posprzątane. Normalnie nie wiem co się ze mną dzieję.
Co do zwierząt uważam, że jeżeli jest taka możliwość to fajnie jak dzieci mogą się wychowywać przy zwierzakach. Np. u mnie w domu zwierze pojawiło się jak miałam 5 lat, a wcześniej były psy, koty u dziadków, gdzie w sumie mieszkaliśmy prawie 3 lata, no i ani ja ani moi bracia, nie baliśmy się psów czy innych zwierząt, ale wiedzieliśmy, że je też trzeba szanować. Z kolei u moich sąsiadów, mają córki w moim wieku, nigdy nie było zwierząt i ostatnio nasz mały pierdułkowaty kotek spadł z balkonu i wpadł na ich balkon, a moja 23-letnia koleżanka, jak go zobaczyła to zaczęła krzyczeć "aaa ja się boję kotów"... Dodam, że kotek jest malutki.
U nas ciąża, nie planowana, ale świadoma, wiem że to głupio brzmi. Tylko my dobrze wiedzieliśmy jakie mogą być skutki tego co robimy i w jakim czasie, a nasze podejście było takie jak się uda to będzie fajnie. Więc w sumie z wakacji wracaliśmy ze świadomością, że już w powiększonym gronie. No a jak już okres zaczął mi się spóźniać, to trochę niedopuszczałam do siebie tej myśli, tłumacząc sobie, że ostatnio miałam takie nieregularne. Zaczęłam praktyki w warszawie, zaczęły się lekkie mdłości, ale ja zwaliłam to na stres związany z praktykami. Jednak po tygodniu, zaczęłam myśleć, że może jednak powinnam zrobić test, ale nie miałam gdzie kupić, jak zrobić, bo ciągle pod obserwacją mamy. Wróciłam do warszawy kupiłam test i tego dnia wieczorem pojawiło się plamienie, więc pomyślałam, że jednak zacznie mi się następnego dnia okres, ale wstałam a tu nic. No to zrobiłam test i dwie grube czerwone kreski. W pierwszej chwili panika, jak my sobie damy radę, co ze studiami, jak rodzice zareagują, wiadomo sprawy finansowe. Zadzwoniłam do mojego P. bo on w tym czasie był w Lublinie. Popłakałam się ale bardziej z wrażenia, powiedziałam mu, a On na to, że strasznie się cieszy i wiedział, że tak będzie. Później wizyta u lekarza, okazało się, że ciąża zagrożona, więc się trochę podłamałam. Po ponad 2 tygodniach pogadaliśmy z rodzicami, trochę szok, ale w sumie się cieszą. No a my teraz już nie możemy się doczekać
