myszka, w pierwszej ciąży jadłam mega niezdrowo, miałam taką fazę, tą ciążę też zaczęłam zupkami chińskimi i chipsami, wczoraj wciągnęłam zapiekankę z kebabem, pyszka...ale ze względu na to, że teraz mieszkamy na wsi, a w mieście żadko bywam, więc nie kusi mnie tyle ile kusiło mnie z Ami jak w Wawie mieszkałam, tam do gina do Centrum Hanlowego chodziłam a w centrum oczywiście McDonald's i inne diabelskie przybytki ;-)

kusiły, wołały i musiałam zjeść zawsze po wizycie
Felidae, współczuję palca, oby nie był złamany, ja kiedyś kilka tygodni chodziłam ze złamaną kością paliczkową środkowego palca prawej ręki, bolało, ćmiło, ale dopiero po chyba 2 tyg poszłam na prześwietlenie, bo opuchlizna nie schodziła, okazało się że kość paliczkowa złamana...no i pistolecik w postaci gipsu został mi założony ;-)
cytrusik, ale super, zazdroszczę takiego wypadu do lumpka, chyba ja muszę się wybrać poszperać za jakąs kurtką
ja już zaliczyłam lody i jeszcze mi się chce,mój kochany mężuś kupił pyszne Carte D'or takie

i takie

smakują jak ciasta, pyszne...kurcze ślina kapie na klawiaturę idę po kolejną dokładkę
