Dotka, a czytalas ten artykul w gw ?
Warszawskie słoiki jadą do domu, czyli cała prawda o 'prawdziwych warszawiakach'
Warszawskie słoiki jadą do domu, czyli cała prawda o 'prawdziwych warszawiakach'
Obejrzyj wideo poniżej, aby zobaczyć, jak zainstalować naszą stronę internetową jako aplikację internetową na ekranie domowym.
Notka: Funkcja ta może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach.
no niestety to prawda, powiem Ci, że my z jednej strony wynieśliśmy się z Wawy właśnie ze względu na "warszawiaków", nie mam nic do nich, szczerze, mam kilku znajomych przyjezdnych, ale nie wielu i przynajmniej z czystym sercem mają tu mieszkania, są zameldowani i płacą podatki tu gdzie mieszkają, żyją pracują, ale szlag mnie trafia jak jadę np., tramwajem i słyszę opinie o Warszafce (ponoć określenie na nas)...chu.ja nie na nas, na nich, na przyjezdnych, ja nie jestem z Warszafki jak się w Warszawie urodziłam, podkreślam w Warszawie, nie uważam, że jestem lepsza przez to, moje drugie dziecko urodzi się w Wyszkowie, ale...podejście co poniektórych i właśnie wymagania stawiane nie wiadomo jakie nie dokładając grosza do miejsca w którym się żyje- śmieszne...najlepiej jak przyjedzie taki wyżej sra niż du.pe ma, wyjadają nas z pracy, bo żaden Warszawiak mieszkając samemu, mając kredyt nie jest w stanie utrzymać się za 1500 zł, za które przyjezdny przyjdzie pracować, ale co się dziwić, wynajmują mieszkania po 3-4 osoby i wychodzi im za wynajem 500 zł m-cznie ze wszystkim...piszą, że Warszawa to wyścig szczurów- tak, dokładnie tak jest, ale w tym wyścigu nie bierze udział żaden z Warszawiaków- to przyjezdni walczą ze sobą, bo przetrwa najlepszy, najtańszy i najbardziej wyrafinowany (przepraszam, jeśli kogoś uraziłam, nie chciałam...wiem, że nie każdy taki jest, ale ja w pracy niestety trafiałam zazwyczaj właśnie na takich wrednych cwaniaków)Dotka, a czytalas ten artykul w gw ?
Warszawskie słoiki jadą do domu, czyli cała prawda o 'prawdziwych warszawiakach'
rozdepcze cie a nie przepusci... w srodkach komunikacji miejskiej kebaby i inne smakolyki jedza, mnie uczono ze do sklepow i do autobusu nie wchodzi sie z jedzeniem...a jeszcze jaki zdziwony jak ktos uwage zwroci....ja mam dokładnie takie samo zdanie jak Dotkass, to przyjezdni zepsuli reputację warszawiaków. Oczywiście nie wszyscy są tacy sami, ale większość z nich podaje się za warszawiaków, a słoma im z butów wystaje. Co nie zmienia faktu, że i ci "rodowici" też potrafią się popisać chamstwem i prostactwem. Ja też urodziłam się w Warszawie, ale jakoś nie szczycę się tym, bo co to za różnica kto, gdzie się urodził, ważne, żeby potrafił pokazać jakąkolwiek wartość swoją osobą.
dokładnie, bardzo mądrze napisaneale jakoś nie szczycę się tym, bo co to za różnica kto, gdzie się urodził, ważne, żeby potrafił pokazać jakąkolwiek wartość swoją osobą.

...dla mnie np., niewyobrażalne jest jak ustępuję miejsca w autobusie kobiecie z dzieckiem (babci), a Ona sadza samo dziecko, nie raz zwróciłam uwagę, że nie ustąpiłam dziecku a Jej po to, by dziecko wzięła na kolana, pokazując dziecku, że ktoś starszy wstaje, by dziecko mogło usiąść sami pokazujemy, że to starszy powinien ustąpić nam a nie na odwrót:-d:-d:-d , no bo w sumie c w tym złego, że rodzice dbają o swoje dzieci i chcą im w jakiś sposób pomóc? nic, ja sama często jadąc do Mamy dostaję zupkę, albo bigosik, bo uwielbiam taki Maminy...a do domu jadę z Warszawy na wieś ;-) to jedyna róznicaale bulwersem tu rzucamy![]()
a co do słoików to tak cichutko napomknę, że i ja od teściów słoiki przywoże, a co! Jak dają, to biorę :-)hehe

to ja wnerw i dzwonie od razu do administratorki, ze co jest grane czy oni dbają w ogóle o bezpieczeństwo podczas roztopów bo ja teraz nie wiem czy dziecku sie coś stało bo ryczy a ja nie widze czy ją bardzo uderzyło czy nie bo dziecko całe mokre i sie płaczem zanosi 
