Uff, wróciliśmy znad jeziora, cud miód. Wygrzalam tyłek, pomoczylam nogi i od razu świat piękniejszy, prawie mdłości nie miałam. Żałowałam tylko że przez tę infekcję intymną popływać nie mogłam, ale ogólnie boskość absolutna, tylko teraz spaaaaaac. Stwierdzam ze spróbuję tak to ciągnąć, na siłę choćby i z mdłościami jak dziś późnym rankiem wyjechać gdzies nad jezioro, może na rower nawet (tak wiem, szaleję
) a potem drzemka poobiednia jak u dziecka
przynajmniej wymęczona będę to może sobie pospie jak czlowiek, a nie taka znudzona wegetacja w łóżku. Plus taki że córka ponad 7 lat więc spokojnie mogę pospać kiedy chcę, a w razie czego mąż z domu pracuje a na dole mama jest.