reklama

Kwietnióweczki 2008

reklama
Iwonka- moja córka z natury mało płacze, więc jak widzę, ze się pręzy dłuższy czas to wtedy nie czekam długo tylko pomagam jej. Mama w koncu zna najlepiej swoje dziecko i widzi co i jak. I za kazdym razem kiedy jej pomagam to mała z ulgą robi wielkie kupsko - to intuicja mi podpowiada, co w danym momencie trzeba mojemu dziecku:-)
 
witamy!!
Lady ale masz bombową mychę!!!!!!!!!!!!!
U nas nocka superancko, tzn Hania zasnęła o 21.30- do rana 3 karmienia na spiocha, nie wiem o której , bo mi się nie chciało na zegarek patrzeć..... i pobudka o 8.30, jak dla mnie rewelka. Aga, ale ty stresujesz tego biednego męża, niedobra..... a tak serio to tylko faceci są, więc nie spodziewajmy się kochane za wiele- jak to moja Babcia świętej pamięci mówiła" co nie ubijesz, to nie ujedziesz!" tzn, ze o wszystkim trzeba mówić, np. podnieś te brudne skarpetki, umyj nogi!, zmyj naczynia, idziź do fryzjera i takie tam. Odnośnie mądrosci ludowych mojej babci, to i tak najbardziej podobała mi się ta " Pamietaj Mileno!nigdy facetowi nie pokazuje się całej dupy" tzn , ze trzeba mieć swoje małe sekrety i nie o w szystkim im mówić.:-);-):tak::-):laugh2::-p

swieta racja:tak::tak::tak:

Aga- i to jest własnie nasz błą, nie chcemy czekać, aż on coś zrobią, tylko my wiedząc, ze zrobimy to szybciej i lepiej robimy to same- a samcom w to graj!!!
Tylko, ze ja mam takiego nietypowego samca w domu, bo on w sumie wszystko robi:sorry2::sorry2::sorry2:, samiec jak to samiec czasem mnie wkurzy, ale ogólnie jest git, ugotuje, poprasuje, posprzata, dzieckiem się zajmnie jak trzeba i wogóle zabrzmi to nieskromnie ale złota rączka z niego i potrafi zrobić wszystko, nawet mieszkanie , w którym teraz mieszkamy zrobił samiusienki ze satrego, poniemieckiego strychu- nie było ani prądu, wody, ani jednej sciany,podłogi, okien nic. O kurdę- miałysmy tu mówić, jacy oni do bani, a ja się przechwalam.

tylko mu tego nie mow:-D;-):tak:, bo sie zapomni;-)
ja tez mam cud w domu;-):-D:-p

Dziewczyny co myslicie o podrozy z dzieckiem pociagiem? wychodzi mi ze bysmy jechaly okolo 7 godzin, samochodem wyszloby okolo 9 bo pewnie trzeba byloby zatrzymywac sie na karmienia, przewijania, odpoczynek od fotelika, a w pociagu moze lezec w wozeczku, mozna przewinac w przedziale i nakarmic. kurcze bo tak bym pojechala do rodzicow.... Czytalam ze nie ma zadnych przeciwskazan po 3 miesiacu...

Iwonka smialo, ja kursowalam z Pomorza na Dolny slask (ok12 godz) jak mala miala 4 misiace i to co weekend:tak:, wiec sie nie stresuj

Dziendoberek
Sorki ze do kadzej nie pisze ale dzis mam zly dzien:-(...zle sie czuje:-(

do potem laseczki
 
Jestem jestem
Ale u mnie wiele sie dzieje i nie za bardzo mam czas na oblatywanie wsiech wątków.

Lene moja babcia też tak mówiła:-D I ps z Ikei to rzut beretem do mnie. Jakby co, next time zapraszam:-)
Reniu zdrówka:-)
Kasia mycha super:-)

U nas ząbkowanie obojga dzieci i masakra, móię Wam:-(
 
Dziewczyny- jeszcze coś odnosnie facetów,
Historyja sprzed tygodnia, Mój małż wybiera sie na imprezę służbową z okazji święta jakiegoś tam. Ja przykładna żona wiozę go na tę imprezę, siedzę godzinkę i wracam grzecznie do domku. Załozenie jest takie, ze małż bawi się do której chce, bo to w końcu impra z kumplami z pracy, a ze okazji do imprez mało, więc niech tam się bawi chłopina. Umawiamy się tak, ze małż oczywisci się nie spije jak świnia ( nie obrażając w tym momencie zadnej świni) i ze jego serdeczni koledzy odwiozą go do domku, cobym ja nie musiała się tłuc po nocy. Dodam jeszcze, ze to jedna z nielicznych imprez, na którą mój małż wybrał się beze mnie. Efekt-o godzinie3.30 w nocy, a raczej to już chyba nad ranem dzwoni mój telefon i jakaś tam kolezanka od męza z pracy komunikuje mi zebym przyjechała po męża bo on lekko nie tomny jest i ma totalne KO, więc ja przykładna zona (coby chłopy mu w pracy zazdroscili) wsiadam w ten przeklety samochód i jadę po mojego ukochanego męża!:-) a co, niech pozana panskie serce.... on na mój widok wybełkotał tylko- słonko przepraszam- ja przy kumplech oczywiscie - ależ słonko nic nie szkodzi, zdarza się! - a co-;-) przywiozłam zwłoki do domu, dałam się tez wyspać- ale nie za długo - kara była brutalna, bo z rana przeciagnęłam go po wszystkich możliwych sklepach ( nagle zapragnęłam ogromnych zakupów:sorry2:) nie wspomnę już o wykładzie jaki słyszał na temat swojego zachowania przez kolejne trzy dni.....taka ze mnie jędza
 
Dziewczyny co myslicie o podrozy z dzieckiem pociagiem? wychodzi mi ze bysmy jechaly okolo 7 godzin, samochodem wyszloby okolo 9 bo pewnie trzeba byloby zatrzymywac sie na karmienia, przewijania, odpoczynek od fotelika, a w pociagu moze lezec w wozeczku, mozna przewinac w przedziale i nakarmic. kurcze bo tak bym pojechala do rodzicow.... Czytalam ze nie ma zadnych przeciwskazan po 3 miesiacu...

Iza opowiadała ze z DD jeździła, i z Pati tez sie w l\ipcu wybiearała chyba pociągiem.

My Iwonka do Hajnówki chcielismy jechać na kilka dni do ciotki, ale chyba sobie w te wakacje odpuscimy i za rok pojedziemy
 
hej hej wszystkim:-)
ale sie nie wyspalam,malutka sie tak dzis krecila ze szok.....
kumacie mojego glodomora...od tygodnia gdzies daje jej na noc do mleka(nutramigenu-kolo mleka to to nie stalo)kleik ryzowy..i bylo fajnie bo sie najadala i przespala mi nawet 6-8 godzin po tym..a tu wczoraj zaskoczenie po kleiku ona po 4 godzinak przerazliwy krzyk podniosla ze jest glodna...hehehe...:-D:-D:-D
Milego dnionka Wam zycze!!!!!:happy::happy::happy:
 
Dziewczyny- jeszcze coś odnosnie facetów,
Historyja sprzed tygodnia, Mój małż wybiera sie na imprezę służbową z okazji święta jakiegoś tam. Ja przykładna żona wiozę go na tę imprezę, siedzę godzinkę i wracam grzecznie do domku. Załozenie jest takie, ze małż bawi się do której chce, bo to w końcu impra z kumplami z pracy, a ze okazji do imprez mało, więc niech tam się bawi chłopina. Umawiamy się tak, ze małż oczywisci się nie spije jak świnia ( nie obrażając w tym momencie zadnej świni) i ze jego serdeczni koledzy odwiozą go do domku, cobym ja nie musiała się tłuc po nocy. Dodam jeszcze, ze to jedna z nielicznych imprez, na którą mój małż wybrał się beze mnie. Efekt-o godzinie3.30 w nocy, a raczej to już chyba nad ranem dzwoni mój telefon i jakaś tam kolezanka od męza z pracy komunikuje mi zebym przyjechała po męża bo on lekko nie tomny jest i ma totalne KO, więc ja przykładna zona (coby chłopy mu w pracy zazdroscili) wsiadam w ten przeklety samochód i jadę po mojego ukochanego męża!:-) a co, niech pozana panskie serce.... on na mój widok wybełkotał tylko- słonko przepraszam- ja przy kumplech oczywiscie - ależ słonko nic nie szkodzi, zdarza się! - a co-;-) przywiozłam zwłoki do domu, dałam się tez wyspać- ale nie za długo - kara była brutalna, bo z rana przeciagnęłam go po wszystkich możliwych sklepach ( nagle zapragnęłam ogromnych zakupów:sorry2:) nie wspomnę już o wykładzie jaki słyszał na temat swojego zachowania przez kolejne trzy dni.....taka ze mnie jędza

Lene przykładna żona z Ciebie
 
Lene - haha brawo za anielską cierpliwość ;-)
Asiu - no ja jade o 2 w nocy, zamkne sie w przeziale dla matki z dzieckiem i jakoś sobie będziemy radzić :tak: ale sie wszyscy ucieszyli ze przyjezdzam :):):) a ja jak sie ciesze jak głupia :-D:-D:-D tylko mąz troche nie w sosie ale pozwolił :tak: za rok wybierzemy sie razem :-)
mała trzyma sobie sama butelke z soczkiem i popija :szok:a wogole zaczela sie sama podnosic na lezaczku, stara sie myszka moja kochana, wychodzi powolutku, bo ciezka glowka ale dzielna ta moja dziewczyna! :-)
 
reklama
Lene - haha brawo za anielską cierpliwość ;-)
Asiu - no ja jade o 2 w nocy, zamkne sie w przeziale dla matki z dzieckiem i jakoś sobie będziemy radzić :tak: ale sie wszyscy ucieszyli ze przyjezdzam :):):) a ja jak sie ciesze jak głupia :-D:-D:-D tylko mąz troche nie w sosie ale pozwolił :tak: za rok wybierzemy sie razem :-)
mała trzyma sobie sama butelke z soczkiem i popija :szok:a wogole zaczela sie sama podnosic na lezaczku, stara sie myszka moja kochana, wychodzi powolutku, bo ciezka glowka ale dzielna ta moja dziewczyna! :-)
Iwonka a na jak długo jedziesz? bedziesz coś na uczelni załatwiać??
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry