Ja dziś znowu uziemiona. Mojej małej Roksi coś strykło czy co, i mów, że nie może ruszyć głową w prawą strone. W lewą jest ok. A w prawą wogóle nie skręca mówi, ze ja strasznie boli, nie umiem znaleźć przyczyny bo rano było ok, a za 10 min poszła do ubikacji , wróciła i położyła się, ja w tym czasie ubierałam się, miałyśmy do przedszkola iść, wychodzę z ubikacji a ona leży na łóżku płacze i mówi że nie może ruszyć głową. Na początku myślałam, że zmyśla, bo mój P. miał niedawno coś takiego i przy tym gorączkę, ale widzac jak ona płacze przy każdej próbie ruchu wiedziałam, że nie przelewki, tylko jak jej pomóc skoro nawet obrócić sie niechce bo ja boli, żeby jej zobaczyć ten kark i może rozmasować. Masakra naprawdę, brak mi już sił wiecznie coś