cześć dziewczyny.
wracam do Was po kilku dniach nieobecności. Najpierw byłam odcięta od internetu, a teraz od niedzieli wieczór przypałętało się jakieś cholerstwo choróbsko i ledwo zipię... najpierw straszny ból gardła, potem zatkany nos, tak, że dusiłam się nie mogąc tchu złapać, a od wczoraj straszny kaszel... masakra. Byłam u lekarza rodzinnego i dostałam Ambroksol na odksztuszanie. Oskrzela i gardło czyste więc innych leków nie dostałam. Dużo pomogło mi mleczko z miodem i masłem. Fajnie mnie rozgrzało i szybciej wychodzę z choroby. Niestety kaszel mam tak mocny i straszny, że aż mnie wszystko boli od środka. Masakra! Najgorsze jest to, że brzuch często twardnieje i maluch się mniej kręci. Lekarka powiedziała, że małemu nic się od kaszlu nie stanie, ale ja i tak się boję.... :-(
Miałam wizytę u gin na wczoraj, ale w tamtym tygodniu ją przełożyłam i byłam 14.01.2015r. Mały waży 1238g, niestety nie wiem jaki jest duży. Dostałam zdjęcie w 3d i jest śliczny! Bardzo podobny do naszego starszego malucha
tak jak dziewczyny piszecie, moja druga ciąża jest zupełnie inna niż pierwsza. Więcej się wszystkim przejmuję, czasem myślę, że zeświruję. Masakra jakaś.
Olusia co tam się u Ciebie dzieje? doczytałam, że jesteś w szpitalu, ale nie jestem w stanie wszystkiego nadrobić... zdrówka Ci Kochana życzę i jak najmniej stresu! w szpitalu jesteś pod fachową opieką i będzie wszystko dobrze
Staga ja też świruję, jeśli chodzi o szyjkę. Tylko mnie coś tam lekko zakłuje albo mam jakieś inne uczucie to od razu bym leciała do lekarki sprawdzać czy wszystko ok. 14 stycznia byłam na wizycie i badała mnie ręcznie - szyjka długa i zamknięta, więc na usg nawet nie sprawdzała... ;-)